Papierosy bez akcyzy w środku miasta? Żaden problem

W Chełmży prawie każdy wie, gdzie mieści się melina „u Ady”. Wie o tym nawet policja, która na przybytek z wódką i papierosami bez akcyzy robiła już kilkakrotnie naloty. I choć prowadzącą melinę policjanci wciąż obserwują i nakładają mandaty, nie są w stanie jej zlikwidować. Nie dlatego, że słynna Ada to lokalny Al Capone, którą wspiera półświatek Chełmży. Takie mamy przepisy.

Asortyment melin szeroki nie jest. Jakaś wódka, fajki bez akcyzy, futra czasem. Nie wiadomo z czego, nie wiadomo skąd. Adresy znajdziesz w internecie. Przechodnia zapytaj, a wskaże drogę. Meliniarzy znają wszyscy. Najzwyczajniej się opłaca.

Sprawa melin wraca jak bumerang. Ich interes to tajemnica poliszynela. Ale kto wrzuci kamyk do swojego ogródka, żeby płacić za legalny towar? Kapuś, społecznik, gnida, pies ogrodnika i… dziennikarz. Wybrałem się do najbardziej znanej, można powiedzieć – kultowej. Karanej wcześniej na pewno, bo nazwisko Ady przewinęło się kilka razy przez lokalne media. Czemu działa do tej pory? Bo jest sprytna. Towaru zawsze ma tyle, aby popełnić tylko wykroczenie – nigdy przestępstwo. Kilka dni po nalotach policji rozwija interes na nowo. Wychodzi na swoje.

W melinie życie płynie…
Ceglany budynek przy Szewskiej. Kilka wejść prowadzących na obskurne klatki schodowe. Wszędzie smutna, szara elewacja poza jednym fragmentem pomalowanym na zielono. Nadzieja na oszczędność. Zaczepiam przechodzącą kobietę i pytam, gdzie kupię taniej wódeczkę albo fajki. Spuszcza wzrok w ziemię. Odpowiada, że nie wie, po czym znika za pobliskimi drzwiami. Po chwili wychodzi stamtąd młody chłopak. Bez oporów pokazuje mi to samo wejście, mówiąc, żebym w środku zapukał do drzwi po prawej.

Uchylam wskazaną klamkę. Moim oczom ukazuje się ciasny przedpokój. Właśnie dobiegała końca transakcja między Adą a kobietą, którą wcześniej pytałem o drogę. Dzielił je sznurek wyznaczający granicę między mieszkaniem a klientelą. Moja niedoszła przewodniczka wyszła, patrząc w ziemię. Zostałem sam oko w oko z Adą.

– Flaszkę poproszę.

– Nowy jesteś? Nie znam cię. Nie sprzedaję każdemu. Skąd wiem, że kapusiem nie jesteś?

– Tylko taniej chciałem kupić. Ja nie z tych…

– Nie handluję spirytusem, fajki mam tylko.

– Dwie paczki mocnych.

Wręczyłem Adzie banknot. Kobieta zniknęła za ścianą. Dopiero teraz przyjrzałem się wnętrzu. Melina kojarzyła mi się raczej z ciemnym pomieszczeniem, gdzie spod starego biurka wyciąga się tańszy towar z akcyzą ozdobioną cyrylicą. Ada przyjmuje u siebie. Klient w dom, Bóg w dom. Przy oknie stał stoliczek z pustym półmiskiem z mosiądzu. Dalej przejście do kolejnego pokoju. Słowem: zwykłe mieszkanie. Tylko nerwowe ruchy Ady zdradzały, że coś jest nie tak.

Wróciła z towarem. Wręczyła mi fajki i resztę pieniędzy. Na jednej sztuce zaoszczędziłem ok. 4 złotych.

– Tylko nikomu nie mów, skąd masz – powiedziała zamiast pożegnania.

Kawa na ławę
Od początku roku komisariat w Chełmży trzy razy zabezpieczył kilkaset paczek papierosów. W zeszłym roku policja w mieście zarekwirowała blisko 160 litrów alkoholu i ponad 1600 paczek papierosów.

– Znamy takie miejsca i reagujemy na wszelkie sygnały – tłumaczy nadkomisarz Mariusz Sobiecki, komendant komisariatu w Chełmży. – Policja nie może codziennie przeszukiwać takich miejsc. Podlegają one jednak kontrolom m.in w ramach rozpoznania terenu przez dzielnicowych.

Posiadanie lub nabywanie artykułów bez odpowiedniej akcyzy podlega karze grzywny w wysokości do 720 stawek dziennych. Jedna stawka waha się od 10 złotych do kwoty 200 razy większej. Do tego dochodzi również zapłacenie podatku, a w przypadku popełnienia przestępstwa również kara pozbawienia wolności.

Wyciągam na biurko kupione u Ady papierosy. Usłyszałem, że popełniłem wykroczenie karno- -skarbowe, a okazane papierosy będą stanowiły dowód w sprawie. Na komisariacie spędziłem ponad 3 godziny. Zebrane materiały razem z policyjnymi wnioskami o ukaranie trafiły do dalszego postępowania w Urzędzie Celnym. Wnioskami, bo jeden dotyczył Ady, a drugi mnie. Również popełniłem wykroczenie skarbowe. Takie prawo. Szkoda, bo jestem niepalący.

Komentarz redakcji
Mamy w Polsce wiele śmiesznych przepisów, ale ten, który nakazuje ukarać obywatela wspierającego państwo polskie w walce z nielegalnym handlem, zakrawa na groteskę. Skoro każdy, nawet dziennikarz spoza Chełmży, bez trudu wchodzi do meliny i robi zakupy towaru bez akcyzy, to znak, że właścicielka meliny czuje się bezkarna i zwyczajnie kpi sobie z policji oraz funkcjonariuszy celnych. Funkcjonariuszom FBI nie udało się zamknąć Ala Capone za handel nielegalnym alkoholem. Ten król alkoholowego podziemia siedzieć poszedł przecież za niepłacenie podatków. Skoro na takiego cwaniaka udało się znaleźć sposób, to i na Adę z Chełmży chyba jakiś sposób się znajdzie? Ciekawe, kto wychodził z meliny, gdy robiliśmy zdjęcie do tego artykułu… Od wizyty na komisariacie do skrzynki naszego dziennikarza nie wpłynęło żadne zawiadomienie z organów celnych.