Paweł Nas: Nadleśnictwo to trzysta osiemdziesiąt lat historii

O rozwoju infrastruktury, ekologicznej wiedzy obywateli, bogactwie dobrzejewickich lasów i grzybach, z Pawłem Nas, nadleśniczym Nadleśnictwa Dobrzejewice, rozmawia Tomasz Więcławski Ile to już lat, od kiedy jest pan związany z leśnictwem?

Za rok będzie okrągła rocznica – czterdziestolecia pracy na rzecz lasów. To szmat czasu. Wiele się zmieniło przez te dekady, w środowisku naturalnym również. Obywatele dojrzewają do korzystania z dobrodziejstw natury. Wystarczy spojrzeć dookoła. W naszych lasach jest czysto. Turyści, to powie każdy leśnik, nie niszczą miejsc, do których chcą wrócić. Obecnie śmieci wyrzucane są głównie z przejeżdżających samochodów. Wszystkich nie nauczymy, ale świadomość ekologiczna jest znacznie wyższa.

Świadomość rządzących, którzy planują inwestycje infrastrukturalne, też się zmienia? Jaki
jest największy problem, z którym leśnicy się obecnie zmagają?

Konie i leśnictwo to dwie polskie miłości. Niestety niewiele osób na obu rzeczach się zna (śmiech). Jest konflikt pomiędzy zapotrzebowaniem społeczeństwa na surowiec drzewny a wymogami ochrony przyrody. Z jednej strony chcielibyśmy, aby las dawał nam jak najwięcej odnawialnego surowca, ekologicznie czystego, a z drugiej strony chcemy mieć stare, ładne, krajobrazowe lasy w dużym rozmiarze. Musimy pogodzić te dwie kwestie. Las jest dla nas. Możemy z niego korzystać w obu sferach. Trzeba to tylko robić umiejętnie. Świat się stał jedną dużą gospodarką. Celuloza pozyskiwana w naszych lasach konkuruje z ceną celulozy z lasów syberyjskich.

Nie jest to łatwe. Czy mamy jako społeczeństwo plan pogodzenia dbania o środowisko naturalne i inwestowania w infrastrukturę?

Cywilizacja bez dróg jest niemożliwa. Musimy sobie zdać sprawę z tego, że pod rzeczy nowe trzeba coś poświęcić. Sprawa tanie podlega dyskusji. Trzeba podejmować jednak decyzję z dużym wyprzedzeniem. Działając w zgodzie z przyjętym na obszarze całego kraju planem wieloletnim można pogodzić rozwój z ekologią.Trzeba chronić najcenniejsze tereny, a maksymalnie wykorzystywać obszary, w których minimalnym kosztem można wyjść naprzeciw zapotrzebowaniu współczesnego człowieka. Robienie inwestycji z dnia na dzień, bo wdanym miejscu zrobił się korek,jest największym szkodnictwem dla przyrody.

Jak to jest z trasą S-10? Ona rzeczywiście może biec przez lasy?

To jeden z wariantów rozważanych przez GDDKiA. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że lasy państwowe mają jednego właściciela. Naszym kosztem jest najprościej coś wybudować. Ta koncepcja przebiegu „ekspresówki”pod względem zarówno gospodarczym, jak i przyrodniczym, jest najmniej trafiona. Koszty byłyby znacznie wyższe niż zyski. Taka trasa naruszałaby bardzo wąski korytarz drzewostanów przebiegający doliną Wisły, który wkomponował się w obecny stan zabudowy, a musiałby on znacząco ulec zmianie. Ludzie kupili w tym rejonie wiele działek po to,żeby uciec od zgiełku miasta. W takim układzie wartość tych terenów znacznie by zmalała. Protestujemy przeciwko temu rozwiązaniu mając na uwadze florę  i faunę naszych lasów – naturalnego bogactwa tych terenów.

Z czego pan, jako nadleśniczy, jest na swoim terenie urzędowania najbardziej dumny?

Z czystości w lesie. Z przyjemnością się do niego wjeżdża, a ze smutkiem wyjeżdża. Liczba osób,które korzystają z rekreacji na tym terenie stale rośnie. Są piesi i rowerzyści, starsi i młodsi, amatorzy przełajów i nordic walking oraz, co oczywiste, grzybiarze.

Będą w tym roku grzyby.

Ja już wiadro prawdziwków znalazłem (śmiech). Trzeba jednak wiedzieć, gdzie szukać. Jak załatwicie pogodę, to ja załatwię grzyby. Troszeczkę deszczu i niższe temperatury niż w ostatnim czasie i dla każdego starczy podgrzybków, borowików, kurek czy koźlaków. Jestem chyba jedyną osobą w moim nadleśnictwie,która wie gdzie znaleźć borowika ceglastoporego. Dostarcza on niezwykłych walorów wizualnych. Do jedzenia nie jest za smaczny. Grzyby nadają inny klimat lasowi. Czekam już z niecierpliwością na wysyp muchomorów czerwonych,które znacznie ubarwiają teren. No i ten zapach – jesieni.

W Dobrzejewicach też nie trudno spotkać wiele gatunków ptaków.

Dudki są na porządku dziennym. Są też myszołowy, a nawet orzeł bielik. Jednym z najbardziej charakterystycznych i licznych dla naszego terenu, co prawda nie ptakiem, ale bardzo urokliwym zwierzęciem, jest łoś. Zwierze to kojarzy się od razu z Dobrzejewicami. Są też wilki.

Rozwiejmy od razu mit. Wilk jest zagrożeniem dla człowieka?

W tej ilości, w której występuje obecnie, absolutnie nie. Trzeba mieć do niego respekt i szacunek,bo to drapieżnik. Niewiele wiemy o tajemniczym życiu tego gatunku. To nie człowiek omija wilka, a wilk człowieka. Można iść przez las i nie wiedzieć nawet,że 20 metrów za naszymi plecami przechadza się to zwierzę. Ono ma taki węch, że wyczuwa ludzi z kilometrów.

Najstarszy dąb też swoje przeżył.

Ten w naszym lesie pamięta XVII wiek. Dużo by opowiadać o tym, czego był świadkiem. Wystarczy spojrzeć na jego majestatyczne oblicze, a już się wie, że ma się do czynienia z poważnym osobnikiem.