Piłkarz wszechstronny

O mocno napiętym trybie życia, karierze piłkarza, współpracy z Klaudiuszem Hirschem i możliwości reprezentowania Polski – z piłkarzem FC Toruń Krzysztofem Elsnerem, rozmawia Karol Żebrowski.

– Jesteś bardzo zapracowanym człowiekiem. W pewnym momencie swojej kariery grałeś w Promieniu Kowalewo Pomorskie, reprezentowałeś Unikat Osiek, zdobyłeś mistrzostwo Polski na orliku z Dynamikiem Toruń, a także pracowałeś jako barman w „Szwejku”.

– Rzeczywiście, to był bardzo pracowity okres mojego życia. Trzy treningi w tygodniu w Promieniu, potem często na halę, mecze w weekendy i do tego praca w barze, która przeważnie zajmowała mi noce, a jak wiadomo, aby dobrze funkcjonować człowiek musi się wysypiać.

– Z powodu natłoku tego wszystkiego zrezygnowałeś z piłki nożnej na dużym boisku?

– Tak, ale z innych powodów. Wiadomo, że piłka nożna na dużym boisku przyciąga najwięcej kibiców i jest najbardziej popularnym sportem świata. Ja jednak mam już 24 lata. Jedni powiedzieliby, że „dopiero”, ale ja powiem, że „aż”. Po grze w Promieniu otrzymywałem oferty, ale nie były one aż tak konkretne. Nie chciałem gry „za pół darmo”, muszę zarabiać na życie.

– Wtedy pojawiła się propozycja z FC Toruń.

– Rozmowy zaczęły się tuż po spotkaniu pomiędzy FC Toruń a Unikatem Osiek. Co prawda torunianie wygrali to spotkanie, ale mi udało się zaliczyć dobry występ. Z opowieści kolegów z obecnego zespołu słyszałem, że po tym spotkaniu trener Hirsch pytał, czemu ktoś taki jak ja nie gra w ich zespole. Dzień później otrzymałem pierwszy telefon. Fajnie jest teraz współpracować z takim specjalistą, jak nasz szkoleniowiec, bo ciągle mogę się uczyć czegoś nowego.

– Chyba dobrze dogadujecie się z trenerem Klaudiuszem Hirschem. Ostatnio byłeś jednym z powołanych przez niego reprezentantów Polski, na turniej miniEuro w Chorwacji (odmiana piłki nożnej na boisku o wymiarach orlika – przyp. red.)

– To było niesamowite przeżycie i ogromny zaszczyt dla mnie. Gra z orzełkiem na piersi to spełnienie marzeń każdego sportowca. Chciałem pokazać się z jak najlepszej strony. Wiele osób, które nas oglądało chwaliło naszą grę, ale ja nie jestem do końca zadowolony z tego, że odpadliśmy już w ćwierćfinale. Nie chwaląc się, myślę że mieliśmy potencjał, aby dojść do samego finału, niestety rzuty karne to loteria i to Bośnia awansowała dalej.

– Wygląda jednak na to, że to nie Twoja ostatnia gra w biało-czerwonych barwach.

– Tak, otrzymałem właśnie powołanie na zgrupowanie kadry reprezentacji Polski w futsalu. Bardzo się cieszę z tego, że moja praca jest doceniana i po raz kolejny będę chciał się pokazać z jak najlepszej strony.

– Czy po tych powołaniach, gdyby pojawiła się dobra oferta, byłbyś w stanie rzucić to dla piłki nożnej na dużym boisku?

– Ciężko w tej chwili to określić. Od zawsze marzyłem o karierze piłkarza, ale wszystko potoczyło się w trochę innym kierunku. Musiałbym się poważnie zastanowić. Aktualnie jednak moim priorytetem jest jak najlepsza gra dla FC Toruń. Chciałbym powalczyć o medale mistrzostw Polski z tą drużyną.