Prawda o jiu-jitsu z Czernikowa

Ćwiczą systematycznie na macie w rogu sali gimnastycznej gimnazjum. Powstał o nich krótkometrażowy film „Nałóg”, po którym zostali zaproszeni z pokazem na galę „Sztuki wyboru” w ramach festiwalu Camerimage.

Do Bydgoszczy zawieźli szkolną matę. Gdy na ekranie ukazały się efektowne kadry filmu o ich pasji, rozpoczęli krótki pokaz. Sam film nie został przez jury zauważony. Specjaliści docenili tylko scenerię i klimat w miejscu, gdzie dzieciaki ćwiczą na ekranie. A był to strych domu, stara siłownia trenera, miejsce kompletnie przypadkowe. Stąd nieporozumienie, które w Czernikowie wielu dziś chce wyjaśnić.

Nim powstał film, zaczęła się ciężka praca trenera, na co dzień katechety i nauczyciela WF-u w czernikowskim gimnazjum. Dawid Bugdalski od lat ćwiczy brazylijskie jiu-jitsu, czyli słynne BJJ, w klubie Gracie Barra Toruń. Od pewnego czasu do jego siłowni zaczęli przychodzić młodzi ludzie zainteresowani BJJ, które uchodzi, słusznie zresztą, za jedną z najskuteczniejszych sztuk walki, nastawioną na przewrócenie przeciwnika i zakończenie walki duszeniem albo dźwignią.

– To szkolna pedagog zauważyła, że warto te zajęcia przenieść do szkoły, skoro jest tylu chętnych – wspomina Dawid Bugdalski. – Staliśmy się sekcją Uczniowskiego Klubu Sportowego, gmina zakupiła dla nas, za pieniądze z „kapslowego”, matę. Potem dostaliśmy kimona. Zaczęło się kręcić.

Rozmawiamy w trakcie treningu. Młodzi adepci BJJ rozgrzewają się intensywnie, ćwicząc m.in. mostki zapaśnicze. – Nasz zespół nazywa się Draculino Team. To od ksywki mojego mistrza, który co roku przyjeżdża do Polski na staże. Zainteresowały się nami dziewczyny z liceum, z klasy o profilu medialnym i postanowiły nakręcić film na konkurs „Sztuka wyboru”, gdzie propaguje się życie bez uzależnień.

I o tym mówi film. Tytułowym nałogiem jest uprawianie szlachetnej sztuki walki. Poza obrazami z treningów, które tak urzekły organizatorów „Sztuki wyboru”, w filmie wypowiada się Adam, syn trenera, który najdłużej w Czernikowie ćwiczy BJJ. Przekaz jest jasny – nałóg zły można przegonić nałogiem dobrym. I to jakim!

– Taki miał być przekaz – potwierdza Kamila Spryszyńska, jedna z czterech licealistek, które zrealizowały „Nałóg”. – Tymczasem tak przedstawiono wycinki z naszego filmu uczestnikom gali, że poznali Czernikowo jako dziurę, w której nawet sali do ćwiczeń nie ma.

Stąd list protestacyjny, który autorki, wraz z dyrekcją szkoły, napisały do organizatorów festiwalu.

– Doszło do jakiegoś nieporozumienia – przyznaje dyrektor Gimnazjum w Czernikowie Andrzej Padlewski. – Też byłem na tej gali i aż podskoczyłem, bo chciałem od razu prostować. Film był kręcony w czasie wakacji, gdy wyjątkowo nasi sportowcy nie mogli ćwiczyć w szkole, bo była zamknięta. Dlatego zabrali matę do tej siłowni na strychu. Autorki filmu potraktowały to miejsce jako ciekawe tło do przekazu istoty rzeczy, którą nie jest umartwianie się w złych warunkach lokalowych, tylko sposób na życie z pasją, bez uzależnień. Oburzyło mnie to, że prowadzący nie wspomnieli nawet o tych dziewczynach. Jakby te efektowne obrazy same się nakręciły. Tak się, moim zdaniem, nie robi.

Wracamy na matę do sali gimnastycznej. Dalsza faza treningu. W akcji także dziewczyny. Ćwiczą balachę, czyli dźwignię na staw łokciowy, i kimurę, czyli dźwignię na bark.

– Szkoda, że mam ich u siebie tylko trzy lata – przyznaje trener. – Uczę od podstaw, zawożę na pierwsze zawody, a potem… skończą gimnazjum i znikną. Ale w tym sporcie najważniejsze są dobre podstawy. A te tu mają.