PrzeŁOŚnięty problem

To nie pierwsza wizyta tych ważących nawet siedemset kilo zwierząt w podtoruńskich miejscowościach. W Grębocinie widywane były już kilkukrotnie. Odważniejsze osobniki zapuszczają się nawet do Torunia. – To jest problem. Wymaga on interwencji rządowej – mówią leśnicy.

Masywne ciało, cztery wysokie nogi i pewny krok – taki obraz w sierpniowy poranek mogli oglądać zdziwieni mieszkańcy Grębocina. Przy drodze krajowej pojawiły się bowiem dwa łosie. Populacja tych zwierząt na terenie powiatu wciąż rośnie, urbanizacja zaś powoduje, że człowiek zagarnia ich naturalne siedliska.

– Na terenie Nadleśnictwa Dobrzejewice w okresie ostatnich 15 lat liczba łosi wrosła trzynastokrotnie – informuje Kamila Czajka z Działu Gospodarki Leśnej. – Obecnie szacowana jest na około 190 sztuk – na fragmentach powiatu toruńskiego i lipnowskiego. Dla tego pierwszego należałoby także doliczyć populację z terenu Nadleśnictw Toruń, Gniewkowo, Cierpiszewo.

Jak zaznaczają przedstawiciele Nadleśnictwa, niekontrolowany wzrost populacji łosia staje się dziś problemem wymagającym reakcji ze strony rządowej. Zwierzęta te pojawiają się przy ruchliwych drogach, a nawet na osiedlowych uliczkach. W centrum Torunia nocna wyprawa półtonowego ssaka zakończyła się zawiśnięciem na dwumetrowej bramie. Zwierzę niestety trzeba było uśpić. Inne przedostają się chociażby przez Wisłę.

– Wzrost populacji łosia w powiecie toruńskim nie ma bezpośredniego wpływu na bezpieczeństwo mieszkańców – dodaje Czajka. – Jedynym zagrożeniem z tego tytułu mogą być ewentualne kolizje drogowe. Takie spotkanie na drodze może skończyć się tragicznie dla kierowcy, łosia i samochodu. Ssak ten, tak jak i inna zwierzyna, widząc światła samochodu zatrzymuje się, zamiast uciekać. Tylko na terenie Nadleśnictwa Dobrzejewice jest to około 8 przypadków kolizji z łosiem rocznie, z czego ok 2-3 dotyczy powiatu toruńskiego.

Łoś jest zwierzęciem migrującym. Nadleśnictwo Dobrzejewice jest geograficznie położone na skrzyżowaniu dwóch głównych szlaków migracyjnych tych dużych zwierząt: z północy na południe wzdłuż rzeki Wisły oraz z zachodu na wschód wzdłuż rzeki Drwęcy. Wędrując z jednego kompleksu do drugiego przemierza często tereny zurbanizowane.

– Człowiek wkroczył na stałe w obszary dotychczas dzikie, niezaludnione – komentuje rozmówczyni. – To my, a nie zwierzęta, jesteśmy obcy na tym terenie. Łoś staje się naturalnym widokiem i ma na to wpływ wiele czynników.

W związku ze zwiększającymi się szkodami powodowanymi przez łosie w lesie, Lasy Państwowe wnioskowały do ministra środowiska o przywrócenie odstrzału tych zwierząt. Jak na razie bezskutecznie.

– Zbyt duża populacja łosia ma także niebagatelne znaczenie dla trwałości lasu – podsumowuje Kamila Czajka. – Od wielu lat Nadleśnictwo Dobrzejewice ewidencjonuje zwiększające się szkody od łosia.

Co w przypadku, gdy takie dzikie zwierzę dostanie się na naszą posesję czy osiedle? Przede wszystkim należy zachować spokój. Nie robić sensacji, nie gonić zwierząt. Przestraszony łoś wpada na siatki, skacze przez ogrodzenia, co powoduje często jego kalectwo. Najlepiej dać spokojnie czas zwierzęciu na opuszczenie posesji np. otwierając szeroko bramę.

Znajomość zwyczajów łosi i zrozumienie ich zachowania pozwoli na wspólne, zgodne egzystowanie człowieka i tego niezwykłego zwierzęcia.