Przemysław Termiński: Głupota – konsekwentna

Właśnie wczoraj przeczytałem bardzo ciekawy wywiad z wójtem Lubicza, panem Markiem Olszewskim. Nasz wójt jest też szefem Związku Gmin Wiejskich RP.

W wywiadzie pan Marek odnosi się do ustawy pozwalającej na niekontrolowaną wycinkę drzew, ale też, co bardziej interesujące, do relacji rząd – samorząd. Relacje te, jak zauważa wójt Lubicza, nigdy nie należały do najłatwiejszych. Zawsze rządy dorzucały nowe zadania samorządowcom bez dodatkowego wsparcia finansowego. Niestety teraz jest zupełnie na odwrót. Zadań nie przybywa, a ubywa. Zauważalny jest trend do centralizacji i zaboru kompetencji oraz uprawnień gmin, powiatów i województw.

To tylko kolejny przykład walki rządu PiS-u ze społeczeństwem, państwem prawa i 28-letnim dorobkiem młodej demokracji.

Dziwi mnie w tym przypadku ślepa premedytacja strategów partii rządzącej. Bo oto niedawno dostali łupnia po blamażu na szczycie UE, gdzie nie poparli Donalda Tuska i forsowali z góry przegraną kandydaturę Saryusz-Wolskiego. Po tym rzekomym „zwycięstwie” sondaże poleciały w dół, a nawet przyjazne PiS-owi media podkreślały nielogiczność tej strategii.

Nie trzeba było długo czekać i już poseł Kaczyński dał hasło do kolejnej wojny – tym razem z Konstytucją RP. W niedzielę 2 kwietnia obchodziliśmy jej 20. urodziny. Nie było jednak to świę to w formacie państwowym. Nie mogło być, ponieważ PiS zafundował nam kolejną alternatywną rzeczywistość i w swoim stylu podeptał fundament polskiej demokracji. Jak nazwać bowiem słowa Kaczyńskiego o konstytucji postkomunistycznej? Dla mnie było to nie tylko niegodne, ale w swej brutalności było jak wymierzony cios w twarz wszystkim poprzednim rządom, kolejnym składom Trybunału Konstytucyjnego i wszystkim ojcom demokratycznego porządku Rzeczypospolitej Polskiej.

Osobiście przestałem wierzyć w opamiętanie pana posła Kaczyńskiego i jego ekipy. Ze smutkiem jednak stwierdzam, że ich konsekwentna głupota buntuje nawet tak apolitycznych, spokojnych i wyważonych ludzi jak wójt Lubicza Marek Olszewski. To jest prawdziwy wyznacznik przekroczenia granic rozsądku i politycznej walki.