Przemysław Termiński: Jak domek z kart

(fot. Łukasz Piecyk)

Miałem dać sobie spokój, przynajmniej na jakiś czas, z pisaniem o wielkiej polityce, ale nie da się, drodzy Państwo! Co chwilę ekipa rządząca daje nam mnóstwo materiału do analiz, ocen, a przede wszystkim do śmiechu. 

Tak oto prezydent Andrzej Duda wrócił z nart i dosyć znienacka zaatakował swojego ministra. Nie byle jakiego, bo samego Antoniego Macierewicza. Zaatakował go listem, który zawierał wątki opóźniającej się obsady wojskowych attaché. Wow! Z grubej rury zaczął nasz prezydent, tylko do końca nie wiadomo, czy rzeczywiście chodzi o problem placówek wojskowych, czy tylko o próbę odcięcia się od coraz bardziej żenujących wybryków szefa MON? A może chodzi o przysłonięcie aferki narciarskiej i zmianę wizerunku prezydenta króla narciarskich tras na prawdziwego króla dżungli? 

PiS do tej pory nie może pogodzić się z wygraną na ostatnim szczycie Rady Europejskiej, gdzie we wspaniałym stylu doprowadził do wyboru Donalda Tuska. Zapewne stąd minister Macierewicz złożył wniosek do prokuratury o ściganie byłego premiera. Kolejny strzał w płot. Kolejny rozpaczliwy gest. Mam wrażenie, że społeczeństwa takim pozoranctwem już nie da się omamić. Choć swoją drogą coraz częściej w Warszawie mówi się o narastającym konflikcie w samym PiS-ie między prezesem a Antonim właśnie. Jarosław Kaczyński musi mieć teraz niezły zgryz, bo kapłan smoleńskiej tragedii może z klubu PiS wyprowadzić dość pokaźną grupę wiernych posłów.  

Już dawno przeminęły te czasy, kiedy prezes mógł sobie spokojnie na Nowogrodzkiej wytyczać nowe cele i je z premedytacją realizować. Liczba otwartych frontów dla partii rządzącej jest ogromna i nigdy nie wiadomo, skąd nadejdzie uderzenie. Kakofonia głosów, ciągła niepewność i zamieszanie coraz bardziej absorbują naczelnego wodza. Z zarządzania strategią zrobiło się zarządzanie kryzysem. A nie ma jeszcze połowy kadencji. Kolejny bój – już trwający – z samorządowcami może jeszcze bardziej nadwyrężyć pozycję PiS-u. Cała ta misternie układana jeszcze przed wyborami konstrukcja może szybko runąć, jak domek z kart, tylko dlatego, że PiS będzie zawsze PiS-em. Skuteczni w destrukcji i krytyce – w rządzeniu już nie bardzo.