Przemysław Termiński: Kobiety lekko nie mają

(fot. Łukasz Piecyk)

Nie sposób przejść obok 8 marca obojętnie. Bądź co bądź wszystkie Panie zasługują na podziw i uznanie. Oczywiście rozumni mężczyźni starają się doceniać energię i siłę kobiet nie tylko od święta. Tym, którzy o tym zapominają, polecam silne preparaty stymulujące pamięć.

Ale już całkiem poważnie. Niestety za sprawą rządów PiS-u z pozoru apolityczne święto stało się także okazją do manifestacji niezadowolenia kobiet ze sposobu, w jaki próbuje się je traktować. Zakazy, nakazy, wyzbycie z dumy i sprowadzenie znowu do roli dodatku do mężczyzny. Tak niektórzy prawicowi moraliści widzieliby powrót do starych czasów.

Problem w tym, że współczesne kobiety – ich mężowie i partnerzy również – absolutnie nie wyobrażają sobie rezygnacji z własnych ambicji, planów oraz aktywności. Ideolodzy PiS-u przeoczyli po drodze jeden fakt. Nie ma bowiem wielkiej sprzeczności w byciu dumną i aktywną zawodowo kobietą, ba, posiadającą poglądy polityczne – i jednocześnie związującą rodzinę (formalnie lub nie) czy decydującą się na urodzenie dzieci.

PiS zdaje się także w jakiś strasznie krzywy sposób postrzegać wszystkie prawne narzędzia zabezpieczające prawa kobiet. Do tej pory nie mogę rozgryźć, o co im chodzi na przykład z tą niechęcią do konwencji o zapobieganiu przemocy wobec kobiet. Polska ją przyjęła jeszcze w kwietniu 2015 r., jednak przy totalnym sprzeciwie prawicy. Dziś od czasu do czasu pojawiają się plotki o chęci wypowiedzenia konwencji. A przypomnę tylko, że jeszcze wtedy posłanka Beata Kempa usilnie przekonywała, że „równość płci to są po prostu herezje”… Nie będę tego jakoś specjalnie komentował, ale sami Państwo widzą, że klimatu dla prawdziwego zrozumienia współczesnej roli Polek ta ekipa nie oferuje.

Pozostaje mieć nadzieję, że kobiety mają swój rozum i będą się bronić przed ślepą ideologią, która na użytek politycznych igraszek będzie tu i ówdzie wypełzać.