Przemysław Termiński: Smogiem i piłą

(fot. Łukasz Piecyk)

Gdyby zapytać mieszkańców Torunia, Chełmna czy Unisławia, jaką Polskę zostawi po sobie PiS, bez wahania mogliby odpowiedzieć, że spowitą smogiem i wykarczowaną.  

O tym, że nieprzemyślane ustawy prędzej czy później zemszczą się na rządzie, pisałem już w poprzednim felietonie. Tam podawałem przykłady eksperymentów z gospodarką. Nie trzeba było długo czekać i mamy kolejny problem. Cała Polska, od morzapo Tatry, karczowana jest srodze. Drzewa wysokie i niskie, szerokie i te cienkie, topole, brzozy, świerki, wierzby padają jak muchy pod naporem pił motorowych.  

Alarm podnieśli mieszkańcy Torunia, gdzie wzdłuż torowiska przy ul. Chrobrego wycięto kilkadziesiąt drzew. Podobnie na ul. Moniuszki. W większych miastach Polski ten sam dramat. Cóż takiego się stało? Ano działają już przepisy ustawy wielkiego „miłośnika przyrody” ministra Szyszko. W myśl nowych zapisów możesz usunąć drzewa, które masz na własnej działce bez większych ceregieli.  

Czasami mam wrażenie, że brakuje rządzącym wyobraźni i widać, że w podstawówce zabrakło im praktycznych ćwiczeń wiążących przyczynę ze skutkiem (sic!). Ba, o zbawiennych właściwościach drzew uczą już od pierwszych klas. Nawet każdy przedszkolak by się połapał, że jak mamy problem ze smogiem, szczególnie w miastach, to musimy robić wszystko, aby nie tylko chronić to, co mamy, ale zwiększać ilość zieleni miejskiej, która przecież neutralizuje działanie szkodliwych pyłów.  

Niestety to, co logiczne jest dla dzieciaków, nie zawsze logicznym zdaje się być dla rządzących. Podobnie jest z tzw. walką ze smogiem. Rząd hucznie zapowiedział systemowe podejście do tego problemu. Co z tego, jak za plecami sypie szerokim strumieniem pieniądze dla naszych kopalni.  

Już nawet NIK zwraca uwagę, że funkcjonowanie niektórych kopalni w Polsce wiąże się z ogromnymi nakładami. Budżet państwa faktycznie dopłaca do wydobycia każdej tony węgla; czasami nawet 40 zł. Pomnóżmy to razy 6 mln ton (tyle wydobyto u nas w 2016 r.), a wyjdzie nam kosmiczna kwota, która prędzej czy później przyczyni się do zwiększenia emisji szkodliwych wyziewów. 

Szkoda, że w takiej samej skali rząd PiS nie wspomaga producentów ekologicznych źródeł energii i wielka szkoda, że czyni z naszego kraju betonową pustynię, pozwalając na karczowanie drzewostanu.