Przemysław Termiński: Sprawa Collegium Medicum psuje nadszarpnięte relacje

Święta, święta i po świętach… Kończy się miły nastrój i klimat wyrozumiałości dla bliźnich. Jak pokazuje praktyka, poświąteczny spokój zakłóciła debata w Sejmie o utworzeniu Uniwersytetu Medycznego w Bydgoszczy. Nie byłoby w tym nic dziwnego – niech Bydgoszcz ze świetnymi tradycjami lekarskimi ma swój uniwersytet. Szkopuł w tym, że nowa uczelnia medyczna miałaby powstać kosztem Collegium Medicum, które od 2004 r. działa w ramach Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Daję sobie rękę uciąć, że to, co najbardziej denerwuje pomysłodawców inicjatywy, to właśnie toruńskość Collegium Medicum. Na nic się zdało tłumaczenie, że przez te wszystkie lata UMK dbał o tę uczelnię, dofinansowywał i rozwijał. Niestety, to dla bydgoskich polityków ciągle za mało.

Wszystko wskazuje na to, że mimo 160 tys. podpisów projekt ustawy ze względu na wady prawne przepadnie. Najlepsze jest to, że inicjatorzy też o tym wiedzą. Łatwo było zbierać podpisy pod szumnym projektem Uniwersytetu Medycznego – kto z nas by się pod tym nie podpisał, gdyby podobną akcję zorganizować w Toruniu. Teraz ci sami politycy gorączkowo rozglądają się, szukając kozła ofiarnego. Wymyślili, że winni porażce będą toruńscy posłowie. Bo jak oni śmieli nie popierać utworzenia Uniwersytetu Medycznego w Bydgoszczy?!

To, co dzieje się wokół tej sprawy, jest złe. To kolejny fatalny akcent, który psuje nadszarpnięte relacje między Toruniem a Bydgoszczą.

Tymczasem samorządowcy z powiatu toruńskiego pokazują nam, jak można razem współpracować dla wspólnego dobra. Utworzyli oni bowiem Obywatelski Komitet Samorządowy. Skupia on wójtów gmin Lubicz, Chełmża i Wielka Nieszawka oraz burmistrza Chełmży. To jest dobre, bo pokazuje nowoczesne myślenie, wybiegające poza skupianie się tylko na sobie. Gratuluję Panowie!