„Przepraszam” życia nie odda – ruszył proces Anny B., sprawczyni wypadku w gminie Chełmża

Annie B. grozi do dwunastu lat pozbawienia wolności (fot. Łukasz Piecyk)

– Nie wierzę pani, że wypiła pani tylko ćwiartkę wódki – mówiła na sali sądowej podczas pierwszej rozprawy mama 19-letniej Kingi, potrąconej na drodze pomiędzy Grzywną a Kuczwałami, przez nietrzeźwą Annę B. Nastolatka zmarła w szpitalu. Proces oskarżonej ruszył przed toruńskim sądem 18 września.

Na salę rozpraw weszła z pochyloną głową. Twarz zakrywała włosami. I przeprosiła, prosząc rodzinę o wybaczenie.

– Przyznaję się do zarzucanych mi czynów – powiedziała na początku rozprawy Anna B. – Chciałam przeprosić rodzinę. Jest mi wstyd, przykro i smutno, że doprowadziłam do tej niewyobrażalnej tragedii. Łączę się w bólu i cierpieniu w żałobie. Modlę się za duszę śp. Kingi i o to, abyście byli mi państwo kiedyś w stanie wybaczyć.

Sędzia Jędrzej Czerwiński, na wniosek obrońcy oskarżonej, z rozprawy wyłączył jawność zeznań, które złożyła przed sądem. Powodem był ważny interes, zarówno zdrowotny, jak i rodzinny, 42-latki. Tłumaczeń nie wysłuchała również mama 19-letniej Kingi, która nie zdecydowała się wtedy wejść na salę rozpraw. Annie B. w oczy po raz pierwszy spojrzała dopiero podczas składania swoich zeznań.

Do zdarzenia, którego sprawcą była zasiadająca na ławie oskarżonych kobieta, doszło w minione walentynki. Tego dnia dziewczyna wyjątkowo przyjechała do swojego narzeczonego pociągiem. Na drodze łączącej Grzywnę z Kuczwałami z tyłu, z impetem wjechał w nią osobowy opel.

– Oskarżam Annę B. o to, że prowadząc pojazd z niebezpieczną prędkością i nie zachowując szczególnej ostrożności podczas zbliżania się do łuku drogi (…), zjechała na chodnik po prawej stronie drogi, uderzając idącą tam pieszą, która zmarła w szpitalu na skutek odniesionych obrażeń – odczytał akt oskarżenia prokurator Mariusz Miściurewicz z Prokuratury Rejonowej Toruń-Wschód.

Kierująca pojazdem, podczas pierwszego badania alkomatem, wydmuchała 2,3 promila. Chwilę później zawartość alkoholu w organizmie wzrosła do 2,8.

Zeznająca na sali matka ofiary do oskarżonej bezpośrednio zwróciła się tylko raz.

– Nie wierzę pani, że wypiła pani tylko ćwiartkę wódki – mówiła. Wspomniała także rozmowę z lekarką, która ratowała życie dziewczyny. – Tuż po wypadku Kingę reanimował jej chłopak Kamil. Gdyby nie on, prawdopodobnie zmarłaby na miejscu.

Wszystkich zeznań oskarżona słuchała z pochyloną głową. Także wtedy, gdy odpowiadała na pytanie o liczbę dzieci.

– Dwójkę. Mieliśmy – cicho odpowiedziała mama nastolatki. –Starszą córkę oraz Kingę, która miała być świadkiem na ślubie siostry. Sierpniowa uroczystość była bardzo skromna.

Nastolatka miała przed sobą całe życie i wielkie plany. Uczyła się jako masażystka, chciała poprawić maturę, by później podjąć studia.

– Planowaliśmy ślub – mówił nam w lutym załamany chłopak Kingi. – W walentynki specjalnie skończyłem pracę wcześniej, żebyśmy mogli spędzić je razem…

Wszystko to przekreśliła Anna B. Kobietę w 2013 roku funkcjonariusze policji zatrzymali za jazdę po spożyciu alkoholu. W grudniu tego samego roku sąd umorzył warunkowo postępowanie. Miała przez rok zakaz prowadzenia samochodu.

– Okres próby minął, wyrok się już zatarł i w dniu wypadku Anna B. nie była osobą karaną – wyjaśnił nam prokurator Andrzej Kukawski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Toruniu.

Podczas pierwszej rozprawy oskarżona złożyła wniosek o dobrowolne poddanie się karze.

– Będziemy się nad tym zastanawiać – skomentował sytuację mec. Jan Olszak, reprezentujący rodzinę Kingi oraz jej siostrę – oskarżycieli posiłkowych. – Sąd wyznaczył kolejny termin rozprawy, aby wypracować wspólne porozumienie. Annie B. grozi od dwóch do dwunastu lat pozbawienia wolności. Rodzina 19-letniej Kingi wnioskuje o najsurowszą karę.