Ptasia grypa zbiera żniwo

Pan Robert od lat stosuje maty chroniące jego hodowlę drobiu m.in. przed chorobami zwierząt. (fot. Piotr Lampkowski)

Rolniku, jeśli u hodowanego przez siebie drobiu zauważyłeś zmniejszoną nieśność, duszności, sinicę, wybroczyny, drgawki, czy też utratę apetytu i biegunki powinieneś się martwić! Twoje ptaki prawdopodobnie zachorowały na grypę.

Jak dotychczas na terenie województwa kujawsko-pomorskiego „ptasią grypę” wykryto w czterech powiatach: toruńskim, sępoleńskim, golubsko – dobrzyńskim i inowrocławskim. Wysoce zjadliwa grypa ptaków (HPAI) podtypu H5N8, jak fachowo nazywa się „ptasia grypa”, została stwierdzona u dzikich ptaków, tj. pięciu łabędzi, dwóch kaczek krzyżówek i dzikiej gęsi (ta ostatnia w gminie Zławieś Wielka). Tym samym nasze województwo jest jednym z 13 innych, w których stwierdzono tę chorobę.

Mieczysław Kowalik, zastępca Kujawsko-Pomorskiego Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii w Bydgoszczy przyznaje, że masowe zachorowania ptaków wymuszają na obywatelach pewne działania.

– Przepisy z rozporządzenia Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi zobowiązują m.in. do bezwzględnego trzymania drobiu i innych ptaków w zamkniętych pomieszczeniach. Jest także surowy zakaz pojenia drobiu wodą ze zbiorników, do których dostęp mają dzikie ptaki – wylicza Mieczysław Kowalik. – Rozporządzenie to zakazuje karmienia ptaków na otwartych przestrzeniach oraz wnoszenia zwłok ptaków do gospodarstwa.

Hodowcy mają obowiązek zabezpieczać paszę przed dostępem dzikich ptaków, a także obowiązek wykładania mat dezynfekujących (stale nawilżonych).

– Ważne jest również pamiętanie o używaniu odzieży ochronnej – uczula. – Niezwykle istotne jest niezwłoczne zgłoszenie lekarzowi weterynarii wszystkich symptomów mogących wskazywać na stany chorobowe drobiu. Są to m.in. zwiększone upadki, zmniejszona nieśność, duszność, sinica, drgawki, utrata apetytu, biegunki, itp.

Nieprzestrzeganie powyższych zasad może przyczynić się do wprowadzenia wirusa do stada i do olbrzymich strat. Dlatego zabezpieczenie ferm i gospodarstw podlega kontrolom przez upoważnione organy i instytucje.

– Nasza gmina przekazała hodowcom wszelkie informacje dotyczące ptasiej grypy z pomocą sołtysów – zapewnia Danuta Suchorzyńska z referatu rolnictwa i ochrony środowiska urzędu gminy w Lubiczu. – Sami także porozwieszaliśmy plakaty oraz wysłaliśmy SMS-y dotyczące zagrożenia ptasią grypą. W chwili obecnej informujemy o tym, jak chronić gospodarstwa przed wirusem.

Robert Wiśniewski z Mierzynka jest jednym z hodowców, którzy biorą sobie do serca rady inspektoratu weterynarii.

– Posiadanie mat zabezpieczających, czy basenów dezynfekcyjnych to bezwzględna konieczność – przyznaje. – Stosuję je nie tylko teraz, bo wolę dmuchać na zimne. Na moją fermę nie wpuszczam osób postronnych, bo nie mogę dopuścić do zakażenia drobiu. Mój obiekt jest bezwzględnie zamknięty i zabezpieczony na wszelkie możliwe sposoby.

Pan Robert stosuje, jak sam to nazywa „reżim sanitarny”. Dróg z jego fermy trafia nie tylko na polskie stoły, ale i zagraniczne. Jego gospodarstwo więc musi spełniać szereg wymogów. Nie może sobie pozwolić na sprzedaż zakażonego ptactwa.

– Nawet inspektorzy kontrolujący gospodarstwo muszą ubrać kombinezon ochronny – przyznaje. – A nawet pokazać mi badania sanitarne…

W gminie Obrowo rękę na pulsie w temacie grypy trzyma Sławomir Lewandowski z Zarządzania Kryzysowego.

– Rozpowszechniamy ulotki, poprosiliśmy też księży o wygłoszenie stosownej informacji podczas mszy – informuje. – Nawet nasi strażnicy gminni sprawdzają, czy kury w gospodarstwach nie są wypuszczane na wybiegi. Pracownicy GOPS również przekazują niezbędne informacje.