Pustostany szansą dla bezrobotnych

Budynki po PGR-ach i kółkach rolniczych niszczeją. Urząd Gminy ma jednak propozycję, która mogłaby zmniejszyć poziom bezrobocia bez ryzyka oddawania rynku pracy dużym firmom. Setki pustostanów rozsianych po całej gminie to relikt PRL-u. Kiedyś wykorzystywane, dzisiaj tylko straszą w okolicy. Gminny plan zakłada przeznaczenie pustostanów dla MŚP – małych i średnich przedsiębiorstw. I jak przystało na strefę ekonomiczną – przedsiębiorcy mieliby zapewnione ulgi.

– Rząd kładzie nacisk na tworzenie dużych stref ekonomicznych. Dzięki temu powstają drogi i sieci wodno-kanalizacyjne. I to jest dobre ze względu na budowanie dróg, doprowadzanie wody do takich terenów. To jednak prezent dla wielkich – twierdzi Jacek Czarnecki, wójt gminy. – Wystarczy przejechać się po wsiach. W niektórych miejscach możemy pokazywać na co drugi dom i mówić, że ten pracował w Adpolu, a ten w Sharpie.

Pomysł polega na tym, aby uchwałą Rady Gminy ustanowić listę pustostanów. Istniałaby wtedy możliwość, jak mówi wójt, robienia „prezentów”. Przykładowo gmina mogłaby w pierwszym roku zwolnić przedsiębiorcę z podatku, a w kolejnych latach o wysokości opłat decydowałaby liczba zatrudnionych w danej firmie – im lepiej działa, tym bardziej można wspierać pracodawców. Do tego pomoc w obsłudze prawnej lub księgowej. Tutaj kończą się jednak możliwości gminy.

Strefa pełną parą mogłaby ruszyć przy zewnętrznych nakładach. Stąd pomysł, aby projekt wspierania przedsiębiorstw w oparciu o już istniejące budynki znalazł się w propozycjach gminy do strategii województwa na lata 2014- 2020.

– Na taką inwestycję jak duża strefa ekonomiczna idą naprawdę spore pieniądze. Kujawsko-pomorskie nie jest bogatym województwem, bo zajmujemy trzecie miejsce od końca pod tym względem – dodaje Jacek Czarnecki.

W 2010 we Włocławku powstał budowany od podstaw park przemysłowo-technologiczny. Jacek Czarnecki przekonuje, że na wsi wystarczyłoby wyremontować niszczejące budynki bez potrzeby budowania wszystkiego od podstaw. Lokalizacja z dala od domostw pozwoliłaby jednocześnie na prowadzenie większego zakresu działalności, np. lakierni.

Strefa i jej zniżki rozwiązałyby paradoksy z opłatami w przypadku emerytowanych rolników. Po przekazaniu czy sprzedaży gruntów rolnych pozostaje kwestia budynków gospodarskich, które po zaprzestaniu działalności rolniczej podlegają pod inne kategorie podatku jako tzw. „nieruchomości pozostałe”, a to zwiększa wysokość opłat.

– Pozostaje albo zburzyć, albo zarobić. Najprostszy scenariusz to wynająć budynki przyszłemu przedsiębiorcy. Właściciel byłby zobowiązany do zapłacenia podatku, ale gdyby zgłosił to do nas, my moglibyśmy go z niego zwolnić. Dalej scenariusz taki sam jak poprzednio. Mógłby jeszcze zarobić jako stróż w tej firmie – tłumaczy wójt. – Szkolenia w urzędach pracy może i są potrzebne, ale gdzie znajdzie pracę kilkaset osób, które przeszło ten sam kurs? Lepiej byłoby postawić na swoim.

Odrębną kwestią jest rozwój infrastruktury terenów wiejskich. Do tej pory pozyskiwane były m. in. w ramach PROW-u. Urząd Gminy proponuje więc utworzenie np. marszałkowskiego programu rozwoju terenów wiejskich. Podobny jest w województwie opolskim.

– Tam władze zajęły się odnową wsi z własnej kasy – mówi Jacek Czarnecki. – Co roku wykładali według własnych zasad kwotę na inwestycję i są trzy razy dalej od nas.

W zeszłym roku na terenie gminy Chełmża zarejestrowano 62 nowe działalności. Wyrejestrowano 60.