Rządzić trzeba umieć [felieton]

Przemysław Termiński, Senator RP (fot. Łukasz Piecyk)

Sprawowanie władzy oprócz ewidentnej odpowiedzialności uczy rządzących myślenia w wielu wymiarach i w oparciu o twarde dane. Rządzić 40milionowym krajem nie jest łatwo, szczególnie kiedy tak wiele grup społecznych nie korzystało z dobrodziejstw wzrostu gospodarczego czy efektów bogacenia się państwa.  

PiS właśnie najintensywniej tą nut
ą grał w kampanii wyborczej roku 2015. Udało się. Przekonali wyborców, że to oni przywrócą ład, sprawiedliwość i transparentność. Nikt zbytnio jednak nie zastanawiał się, że to pisowska kampania wyborcza wykreowała, jak się okazało nieprawdziwy, obraz Polski, która jest w ruinie i jest organizmem wrogim swoim obywatelom.  

Już wielokrotnie pisałem o tym, że rządzenie tym różni się od warunków kampanii wyborczej, że tu nie można cały czas posługiwać się językiem symboli
, nie sprowadzając go na grunt codziennego zarządzania państwem. Symbole to hasła, to język mitów, który pomaga partii rządzącej skupiać wokół siebie swoich wyborców lub jak kto woli – swoich wyznawców. Jednym z takich symbolicznych mitów w nowomowie PiS-u jest np. stwierdzenie „Unia Europejska marginalizuje Polskę”, albo „poprzednia władza was okradała”, jeszcze inne to „my – PiS to dobra zmiana”, „PiS od czasu 500 + sprawiedliwie obdarza Polaków efektami wzrostu gospodarczego”.  

Problem obozu rządzącego leży m.in. w uwikłaniu w te metasymbole. W 
hasła, które są skuteczne w warunkach kampanii wyborczej, w czasie sprawowania władzy stają się przeszkodą. Mity o nieuczciwości poprzedników ustawiły PiS-owi bardzo wysoko poprzeczkę politycznej etyki. Tu  jak wiemy – partia Kaczyńskiego nie może dalej posługiwać się tym symbolem, sama bowiem jest synonimem nieuczciwości i finansowego rozpasania.  

Mit dobrej zmiany również pryska. Problemy z zarządzaniem, wdrażaniem programów społecznych czy słabnącą koniunkturą sprowadzą na PiS już niedługo widmo kryzysu ekonomicznego. 
Sztandarowe projekty, jak 500 + czy wolne od handlu niedziele, wydatnie obciążają finanse publiczne i spowalniają handel.