Same dobre wieści [felieton]

Dariusz Meller, Radny Powiatu Toruńskiego (fot. Łukasz Piecyk)

Same dobre wiadomości. Dla Polski i dla partii rządzącej, co jest tożsame zresztą, bo rządzącym chodzi o dobro naszego kraju (ewenement, prawda!). Gospodarka się rozwija, reformy – mimo pewnych drobnych przyhamowań – są kontynuowane, trafność stanowiska polskiego przyznają po czasie także w Europie: oto rząd niemiecki chce płacić imigrantom, żeby za kilka tysięcy euro wrócili do siebie (żałosne to, ale widocznie Niemców na inne podejście nie stać).

U nas przy okazji obrad sejmowych to samo, co od dwóch lat, czyli przewidywalnie nudne pohukiwania totalnej opozycji. Żadnych racjonalnych argumentów, żadnego programu, tylko: faszyzm, bolszewizm, autorytaryzm, totalitaryzm. Z grubej rury strzelają, całkowicie deprecjonując powyższe pojęcia. Ciekawe, co zrobią, jak ludzie sobie pomyślą: jeśli tak wygląda faszyzm/bolszewizm itd., to ja chcę żyć w faszyzmie/bolszewizmie itd.? Pewnie w następnych latach w swej opozycyjnej mizerii użyją sformułowań typu: feudalizm, niewolnictwo, monarchia absolutna… Że bez sensu? To co? To dla nich nie przeszkoda. Przecież teraz też mówią bez sensu. Ostatnie wybory w PO wielkich zmian nie przyniosły, w większości wybrano tych samych zgranych ludzi, którzy potrafią tylko „śmieszyć, tumanić, przestraszać”. Ale dla PiS-u to wyborna wiadomość. Niech ich zawsze wybierają (czyli, mam nadzieję, już niedługo). W każdym razie występy totalniaków są nudne jak flaki z olejem. Jak sobie z tym radzić? Po prostu nie oglądać ich i nie słuchać, chyba że ktoś jest masochistą (czasami dla rozrywki w ramach kabaretu można). A jak już się jest w sytuacji, że trzeba, to najlepiej wziąć przykład z Jarosława Kaczyńskiego i jakąś książkę poczytać lub album obejrzeć. Ulica też im nie wyszła. KOD wiotczeje jak łodyga bujna ścięta mrozem, na ostatnich spędach ludzi garstka, zostali „najwierniejsi”, którzy nie powiedzą, że na proteście „byli, a jakoby ich nie było”, a świece palili, bo w Warszawie lampy się nie świecą i ciemno jest, żenada.