Sebastian Tylicki: Małymi krokami do celu

O pierwszym miejscu w ligowej tabeli, atmosferze w drużynie i założeniach na sezon z Sebastianem Tylickim, trenerem KS Chełmża, rozmawia Aleksandra Radzikowska.

Miejsce lidera tabeli macie Państwo zagwarantowane nawet w przypadku sobotniej porażki w Grudziądzu. O takim początku rozgrywek marzyli wszyscy, ale cel był trudny do zrealizowania.

Te mecze układają nam się dobrze, realizujemy swoje założenia. Cały czas jesteśmy w ścisłej czołówce i pozostaje tylko cieszyć się, że chłopaki tak dobrze prezentują się na boisku. Wynoszą wnioski z treningów i przekładają je na ligową rywalizację.

Już przed sezonem pojawiały się pewne symptomy, które pozwalały wierzyć w dobre wyniki.

Tak, kiedy robiłem testy przed sezonem, przyszli nowi zawodnicy, których wcześniej nie widziałem. Dzięki nim mogłem skonstruować taki skład, żeby wszyscy byli na jednakowym poziomie. Z doświadczenia wiem, że jeśli ma się silną i wyrównaną dwunastkę, to w lidze procentuje to lepiej, niż jeśli ma się silniejszą szóstkę. Wartościowi zmiennicy są bardzo cenni i potrzebni.

Sen o I lidze może się ziścić?

Nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Skupiam się na każdym kolejnym meczu, bo najważniejsza jest realizacja tych małych celów. Obserwuję, jak chłopaki sobie radzą, bo zależy mi na ich dobrej dyspozycji. Jeśli na koniec sezonu będzie dobry wynik, pojawi się satysfakcja i będziemy walczyć o I ligę, jeśli nadejdzie taka okazja. Przed sezonem głównym zadaniem do wykonania było to, żeby poprawić piąte miejsce w lidze. Do celu zmierzamy małymi krokami.

Drużyna „robi swoje” czy przygotowujecie się Państwo taktycznie do każdego przeciwnika?

Cały czas pracujemy nad swoją grą, ale wyciągamy wnioski z ligowych spotkań. Jeśli chodzi o mecz ze Stalą Grudziądz, to takie założenia taktyczne powstaną pod każdą konkretną osobę. Nie chciałbym jednak zdradzać szczegółów.

Przed sezonem zwracał Pan uwagę na to, że linie bloku i obrony nie współpracują ze sobą tak, jak powinny. W tych rozgrywkach widać, że komunikacja jest znacznie lepsza.

Bronimy o wiele więcej piłek. Ten element naprawdę poprawiliśmy i blok funkcjonuje dobrze.

Jak wygląda to w pozostałych formacjach?

Naszym dużym atutem jest właśnie silna i wyrównana drużyna. Nie chciałbym wymieniać nikogo personalnie, ale fajne jest to, że na podobnym poziomie mamy dwóch rozgrywających. Mają inne style, więc mogę rotować składem, co daje swobodę. W ataku również mamy dwóch zawodników, lewo- i praworęcznego, więc ataki są urozmaicone. W przyjęciu posiadamy szeroką gamę, bo zawodników jest czterech. Na treningu walczą o pozycję, by wyjść w podstawowym składzie i ciężko jest wskazać najlepszego. Środkowych jest dwóch, ale są to najlepsi siatkarze, jacy do tej pory grali w Chełmży na tej pozycji. Mamy perspektywy i dobre wyniki.

A za tym idzie świetna atmosfera w drużynie.

Nie trenujemy dużo, bo tylko dwa razy w tygodniu i gdzieś tę atmosferę musimy zbudować. Z racji tego, że sam byłem zawodnikiem, odbywa się to w szczególny sposób. Na treningu skupiamy się wyłącznie na pracy, nie ma żadnych „śmiechów”, do sprawy podchodzimy bardzo poważnie. Po treningu nie jestem trenerem, tylko kolegą. Jest czas na żarty i w ten sposób budujemy kolektyw.

Jak Pan się czuje w roli trenera? Przed sezonem nie było wiadomo, jak w rzeczywistości ułożą się Pana relacje z zawodnikami.

Cały czas jestem sobą, jako trener nie zmieniłem charakteru. Kiedy jest czas na pracę, to po prostu pracujemy. Wymagamy od siebie, bo mamy potencjał. Doświadczenie wyniesione z boiska procentuje, bo przekładam tę wiedzę na zespół. Dla mnie te momenty, gdy wygrywamy, są satysfakcjonujące. Jestem zadowolony, że zawodnicy realizują to, co ja mam na myśli. Siatkarze nie borykają się z większymi kontuzjami, więc możemy spokojnie pracować. Do Grudziądza jedziemy składem kompletnym i gotowym do walki. Nie będzie to łatwy mecz, bo są wiceliderem tabeli, ale damy z siebie wszystko.