Stalowe Anioły rozdane

Stalowego Anioła odbierają Małgorzata i Jerzy Kąkolowie (fot. Łukasz Piecyk)

Rozdano statuetki Stalowych Aniołów w tegorocznej edycji konkursu dla osób wyróżniających się w działalności społecznej. Plebiscyt zorganizował Urząd Marszałkowski w Toruniu.

W konkursie wyróżniane są najaktywniejsze osoby tworzące i realizujące nowatorskie rozwiązania w zakresie opieki nad rodziną, troski nad dzieckiem, a także działające na rzecz aktywizacji osób wykluczonych społecznie. Równie cenione jest wspieranie idei wolontariatu. 

Laureaci to ludzie na co dzień mało widoczni, niezabiegający o rozgłos. Ich praca odbywa się w cieniu, a oficjalne nagrody otrzymują nieczęsto. Wyróżniono ich 17 listopada w Collegium Maximum UMK w Toruniu. 

– Razem z żoną od 15 lat opiekujemy się niepełnosprawnymi dziećmi praktycznie 24 godziny na dobę – mówi tegoroczny laureat Stalowego Anioła, Jerzy Kąkol z Rodzinnego Domu Dziecka w Czernikowie. – To nie jest lekka praca. Nie można o godz. 15 pójść sobie do domu. Cieszymy się, że dostrzeżono nasz wysiłek. Nagroda jest tym cenniejsza, że na poziomie wojewódzkim nie ma podobnych wyróżnień. 

Skupiają się na codziennych wyzwaniach, nie wypatrując nagród ani pochwał. Dla wielu ta nagroda była zaskoczeniem. 

– To wielkie wyróżnienie, którego się nie spodziewaliśmy – dodaje Jerzy Kąkol. – Naszą kandydaturę zgłosił Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie. Uzasadnienie musiało być poważne, skoro przekonało kapitułę nagrody do przyznania jej właśnie naszemu ośrodkowi.  

Co skłania laureatów do niesienia bezinteresownej pomocy innym? Czasem jest to własne doświadczenie. 

– Przyznaję, że do wejścia na ścieżkę działalności na rzecz innych pchnęło mnie własne cierpienie – mówi Katarzyna Umińska, wolontariuszka parafii św. Janów w Świerczynkach, uhonorowana Stalowym Aniołem. – Takie doświadczenia są niezwykle ważne. Człowiek, który sam zaznał nieszczęścia, a potem się z niego podniósł, zaczyna myśleć o drugim człowieku. O tym, co jest w stanie mu ofiarować. 

Katarzyna Umińska działa na rzecz swojej lokalnej społeczności. Organizuje konkursy dla mieszkańców, zbiórki pieniędzy na paczki bożonarodzeniowe dla najbardziej potrzebujących, zbiórki środków czystości i wszelkie inne akcje charytatywne. Prócz tego działa jako wolontariusz w Fundacji „Światło”. 

– Opiekuję się tam pewnym młodym człowiekiem w śpiączce – dodaje Katarzyna Umińska. – To pozornie praca, której nie widać zupełnie. Nie ma żadnych namacalnych efektów. Ale to tylko tak wygląda z zewnątrz. Mikołaj to nastolatek od lat pogrążony w śpiączce. Opieka nad nim polega na byciu. Byciu z nim. Czytam mu, śpiewam, towarzyszę. On wie, że jestem. Nie ma nikogo innego poza mną. Czy może być coś ważniejszego? Jestem osobą głęboko wierzącą i ufam, że to właśnie należy robić w dzisiejszym świecie. A nagroda? Nie oczekiwałam nagrody. Była dla mnie dużym zaskoczeniem, więc cieszy mnie tym bardziej. Jednak największą nagrodą jest poczucie bycia potrzebnym. Do tego się to wszystko sprowadza. 

Laureaci konkursu otrzymali listy gratulacyjne, nagrody pieniężne oraz pamiątkowe statuetki Stalowych Aniołów. 

Pełna lista nagrodzonych znajduje się na stronie internetowej Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu.