Susza w regionie. Ulewy przyszły za późno

Według wstępnych szacunków tegoroczna susza była największą od 30 lat. Straty w uprawach są ogromne. Deszcze wprawdzie przyszły, ale zbyt późno. (fot. Łukasz Piecyk)

Włodarze gmin biją na alarm: skutki tegorocznej suszy są bardzo poważne i wymagają zdecydowanych działań ze strony rządu. Organizacje rolnicze są mocno zaniepokojone. 

W związku z wyjątkowo niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi o powołanie komisji szacujących straty apelował do wojewody Ryszard Kierzek z Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej. 

– Również sam wojewoda nie pozostał bez inicjatywy – mówi Adrian Mól, rzecznik prasowy wojewody kujawsko-pomorskiego. – Od samego początku bardzo naciskał, żeby komisje szacujące szkody zaczęły pracować. Zaczęliśmy od Strzelna, gdzie sytuacja jest najgorsza. 

W istocie: wojewoda Mikołaj Bogdanowicz skierował do jednostek samorządu terytorialnego prośbę o informacje na temat suszy oraz wnioski o powołanie komisji szacujących straty w rolnictwie. 

Pod koniec czerwca obradowała Kujawsko-Pomorska Izba Rolnicza. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele urzędów gmin, wojewody, a także Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Dyskusja dotyczyła kwestii, jak skutecznie przyjść z pomocą rolnikom poszkodowanym przez niekorzystne zjawiska atmosferyczne, szczególnie przez uciążliwą suszę, która w tym roku dotknęła całe województwo wyjątkowo intensywnie. W czasie debaty m.in. przyjęto, że należy maksymalnie uprościć szacowanie strat w gospodarstwach, a w przyszłości należy ujednolicić treść wniosku komisji szacujących straty. Prócz tego wysunięto żądanie realnego udzielenia pomocy rolnikom poszkodowanym przez suszę w wysokości średnio 1000 zł za 1 ha. Izba zażądała również zabezpieczenia środków z budżetu państwa na pokrycie strat wynikających z suszy w kwocie ok. 500 mln zł dla całego województwa kujawsko-pomorskiego. Czy to żądanie można ocenić jako realne? 

Włodarze są zgodni, że na ostateczną ocenę szkód jest zbyt wcześnie. Komisje zakończyły wprawdzie prace w terenie, ale obecnie urzędy opracowują dane. Mają miesiąc na to, by przesłać swoje wnioski do wojewody. 

– Cieszymy się, że wreszcie popadało – mówi Andrzej Wieczyński, wójt Obrowa. – Oznacza to, że być może uda się uratować kukurydzę i buraki. Deszcze z pewnością pomogą, choć nie ulega wątpliwości, że przyszły za późno. 150 wniosków, jakie wpłynęły w naszej gminie odnośnie odszkodowań za szkody, dotyczą głównie strat w zbożach, których już się nie cofnie. Trzeba jednak przyznać, że 150 wniosków to jak na całą gminę liczba stosunkowo niewielka. Wiąże się to jednak z tym, że wiele gruntów mamy lepszych – np. 3. klasy, więc straty mieliśmy tu nieco mniejsze. Najbardziej ucierpiała południowa część gminy, gdzie gleby są 5. i 6. klasy. 

Podobna sytuacja jest również w wielu innych gminach. 

– Właśnie zakończyliśmy szacowanie strat – mówi wójt Łubianki Jerzy Zająkała. – 260 wniosków wpłynęło do urzędu i zostały one rozpatrzone. Wstępne szacunki zostały niestety potwierdzone: zboża jare – straty rzędu 50 proc. i więcej; ozime – 40-50 proc.; rzepak – aż 70 proc. Jeśli chodzi o kukurydzę, to nie jest ona przedmiotem szacowania, ponieważ straty ocenić będzie można dopiero na jesień. I one z pewnością będą, choć nie tak dotkliwe jak w przypadku zbóż. Możemy też powiedzieć, że rośliny okopowe uratowały się dzięki deszczom, choć pewne straty i tak będą nieuniknione. Jednak na dzień dzisiejszy np. buraki nie wyglądają źle. 

No i pytanie kluczowe: Jak państwo ustosunkuje się do pomocy rolnikom? I czy w ogóle? 

– Komisje muszą zakończyć prace przed żniwami, aby dało się precyzyjnie oszacować straty – dodaje Adrian Mól. – Następnie cała dokumentacja przesłana zostanie do ministerstwa, które zadecyduje, w jakiej formie zostanie udzielona rolnikom pomoc. 

Powiedzmy otwarcie: nie „w jakiej”, ale „czy w ogóle”. Może się bowiem okazać, że cała sprawa zakończy się tak, jak to było w przypadku zeszłorocznych przymrozków: jedyną formą rekompensaty za straty była możliwość otrzymania kredytów na preferencyjnych warunkach. Natomiast konkretnej pomocy rolnicy nie otrzymali wcale.