Świętowali 98. rocznicę wyzwolenia Chełmży [zdjęcia]

Władze miasta, harcerze oraz mieszkańcy obchodzili 98. rocznicę wyzwolenia Chełmży (fot. Łukasz Piecyk)

Mija sto lat, odkąd Polska odzyskała niepodległość. Chełmża, tak jak całe Pomorze, musiała czekać na powrót do wolnej ojczyzny jeszcze ponad rok. 20 stycznia 1920 r. ostatnie wojska niemieckie opuściły Chełmżę, a do miasta wkroczyło Wojsko Polskie. 
 
W rocznicę tych wydarzeń chełmżyński hufiec ZHP wspólnie z władzami miasta zorganizował apel poległych – na rynku, a więc w tym samym miejscu, gdzie kiedyś witano wyzwalające Chełmżę oddziały Wojska Polskiego. 

– Co roku spotykamy się tu, by uczcić kolejną rocznicę inkorporacji naszego miasta w granice Rzeczpospolitej. By dać dowód naszego uznania, szacunku i pamięci dla tych, którzy w tamtym szczególnym okresie walczyli o polskość i przynależność do nowo kształtującego się państwa – mówił burmistrz Jerzy Czerwiński. – Rok 2018 jest szczególnym rokiem. To rok setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Tu ujawnia się fenomen naszego miasta i całego Pomorza – te tereny czekały na swoją niepodległość jeszcze dwa lata. Ale nie czekały biernie, bo właśnie mieszkańcy tych ziem, przymuszając traktat wersalski do pewnych postanowień, walczyli czynem, walczyli zbrojnie. I byli tacy, którzy stracili życie. Im chcemy dziś dedykować naszą pamięć, naszą wdzięczność. Ale też fakt, że uczymy się z historii i zrobimy wszystko, żeby tamte lata na zawsze już pozostały tylko historią. Zaś teraźniejszość i przyszłość będziemy budować w oparciu o te ideały. 
 

Burmistrz podziękował też harcerzom, którzy zorganizowali uroczystości, oraz przybyłym na nie oficjalnym delegacjom, pocztom sztandarowym, orkiestrze i proboszczowi parafii. Przede wszystkim zaś młodzieży szkolnej, która w przyszłości przejmie obowiązek kultywowania pamięci o tamtych wydarzeniach. 
 

Meldunek burmistrzowi złożył drużynowy Filip Dominiczak z chełmżyńskiego hufca ZHP. W apelu poległych wymienił nazwiska wszystkich 
mieszkańców Chełmży, którzy ponieśli śmierć 28 stycznia 1919 r. w czasie starcia z dowodzonym przez por. Gerharda Rossbacha Grenschutzem, paramilitarną bojówką zwalczającą polski ruch narodowowyzwoleńczy. Byli to: szofer Jan Szczypiorski, robotnik Antoni Kiełbasiewicz, murarz Franciszek Rosiński, pomoc domowa Weronika Żurawska, ośmioletni uczeń Alfons Wiliński, jedenastoletni uczeń Kazimierz Lewandowski oraz Edward Zieliński, który zmarł po kilku dniach wskutek ran odniesionych podczas napadu na miasto. Na czele zbrojnego oporu przeciw Grenschutzowi stał ks. kan. Józef Wrycza. 

Przedstawicielka harcerzy opowiedziała zaś znaną w mieście legendę o glinianym garnuszku, od którego miał zależeć los katedralnej wieży. Warto z niej wyciągnąć naukę, że w obecnych, niepewnych czasach potrzeba nam współpracy i chęci budowania lokalnego patriotyzmu.