„Szlachetna Paczka” w Obrowie

Szlachetnych serc w Obrowie nie brakuje. Nic więc dziwnego, że tak chętnie biorą udział w „Szlachetnej Paczce”. Już od kilku lat (fot. nadesłane)

Akcja działa od 2001 rIdea jest prosta: ci, którym wiedzie się lepiej, pomagają tym, którym poszczęściło się nieco mniej. 

Pracują tu wyłącznie wolontariusze. Osoby chętne do niesienia bezinteresownej pomocy. 

„Szlachetna Paczka” jest prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalną akcją charytatywną w Polsce. A już z pewnością jeśli idzie o okres świąt Bożego Narodzenia. Wbrew jednak nazwie nie koncentruje się wyłącznie na przygotowywaniu świątecznych paczek. Ideą jest współdziałanie i organizowanie pomocy na rzecz najbardziej potrzebujących. 

– Wolontariusze zaczynają od tego, że przeprowadzają wywiad środowiskowy – mówi Renata Kwiatkowska, pracowniczka socjalna GOPS-u w Obrowie oraz wolontariuszka „Szlachetnej Paczki”. – Poszukują najbardziej potrzebujących rodzin, którym należałoby udzielić pomocy. W ich wytypowaniu pomagają pracownicy socjalni, czasem coś podpowie proboszcz. Następnie wpisują taką rodzinę do bazy danych wraz z jej najpilniejszymi potrzebami. Wówczas zgłaszają się darczyńcy gotowi taką paczkę ufundować. 

Idea jest rzeczywiście banalnie prosta i, wedle opinii byłego bramkarza reprezentacji w piłce nożnej Jerzego Dudka, jest to ewenement na skalę światową: 

– Przez 17 lat grałem w Holandii, Anglii i Hiszpanii, ale nigdzie nie widziałem równie przemyślanego, precyzyjnego systemu wspomagania, który przy okazji angażuje tyle emocji – mówi na stronie internetowej „Szlachetnej Paczki” Jerzy Dudek. – To niesamowite, ile przy tym wyzwala się dobrej energii. Tak było, gdy jako drużyna wspieraliśmy „Szlachetną Paczkę” w Realu Madryt. 

Dokładnie na tych samych zasadach „Szlachetna Paczka” funkcjonuje w gminie Obrowo. Człowiek pomaga drugiemu człowiekowi. Zdaniem wielu to najsprawniej zorganizowany projekt społeczny w Polsce. Bierze w nim udział około miliona osób. 

Zaznaczmy jednak, że nie wszyscy potrafią dary przyjmować. Wydaje się to paradoksalne, ale to prawda. Są bowiem rodziny, które nie chcą, by świat się o ich trudnej sytuacji materialnej dowiedział.  

– Niektórzy nie chcą wziąć udziału w akcji – dodaje Renata Kwiatkowska. – Być może się wstydzą albo myślą, że im się nie należy. Są tacy, którzy nie umieją przyjmować pomocy. To są skromni ludzie. Czasem trzeba ich długo przekonywać. Kiedy jednak dadzą się wreszcie namówić, bardzo chcą się później zrewanżować. Tym choćby, że w następnym roku sami zgłaszają się do pomocy jako wolontariusze. W ten sposób akcja stale się rozwija. 

Bardzo często sami z siebie zgłaszają się również darczyńcy. Są to małe, średnie i duże firmy, szkoły, banki, instytucje, ale też osoby prywatne. 

Co przygotowuje się w standardowej paczce? Nie ma standardowych. Wszystko zależy od potrzeb konkretnej rodziny. Najczęściej są to najpilniejsze potrzeby, bez których nie można się obyć: pożywienie, odzież, buty na zimę. Ale bywa także, że ktoś potrzebuje sprawnej lodówki, pieca, nowych drzwi. W zeszłym roku strażacy z OSP w Toruniu jednemu z potrzebujących odremontowali pokój. Sami kupili materiały, farby, gips, pędzle. Wykonali ocieplenie. 

– Nasi darczyńcy dają z siebie wiele – mówi liderka „Szlachetnej Paczki” z Obrowa Dorota Kubacka. – W zeszłym roku na przykład pewnej mieszkającej samotnie, starszej pani podłączyli do domu wodę. Dotąd czerpała ją ze studni. Inni zobowiązali się w mieszkaniu pewnej niepełnosprawnej osoby wyremontować łazienkę. Sami kupili pustaki, położyli tynk. Ktoś inny w ramach naszej akcji otrzymał pracę. 

W roku ubiegłym 25 osób z gminy Obrowo otrzymało wsparcie. W tym roku liczba ta wzrosła do 28.