Tak się zmienia wieś

– Większość osób, które przeprowadziły się na wieś i nie przemeldowały się tam, nie miała pojęcia, że ich PIT w sporej części wraca do gminy, w której są zameldowani – mówi dr hab. Wojciech Knieć, kierownik Zakładu Socjologii Obszarów Rustykalnych w Instytucie Socjologii UMK, w rozmowie z Piotrem Gajdowskim.

Kto dziś osiedla się na wsi, a kto z niej wyjeżdża?

Osiedlają się ci, których na to stać, czyli głównie klasa średnia i wyższa. Na przedmieściach dużych miast dochodzi czasem do konfliktów na bazie rozbieżnych interesów mieszkańców napływowych i rodzimej ludności rolniczej. Nowym mieszkańcom wsi przeszkadza to, co na wsi było od wieków – zapachy pochodzące z gospodarstwa rolnego, kurzące i hałasujące rano maszyny rolnicze itp.

Wyprowadzka z miasta na wieś to nowy trend. Przez cały okres powojenny ludzi na wsi ubywało. Migracje ze wsi do miast długo traktowano jako wskaźnik tempa rozwoju społeczno-gospodarczego, a za miarę sukcesu uznawano wzrost liczby ludzi w miastach. Dlaczego wieś znów jest atrakcyjna?

Trend ten w Ameryce i Europie Zachodniej trwa od mniej więcej pół wieku, w Polsce pojawił się 15-18 lat temu. Mieszkańców przybywa tylko na przedmieściach. Na tzw. typowej wsi mieszkańców ubywa i to czasem gwałtownie. Całe Podlasie wyludnia się, podobnie jak obrzeża naszego województwa. Wystarczy odjechać 20 km od Torunia i łatwo to zauważyć (np. poprzez starzenie się społeczeństwa wiejskiego na tamtym terenie). Uważam, że trendy migracyjne na wieś w Polsce będą wytracały swój impet. Rosnące przedmieścia to rosnące korki na drogach dojazdowych do miast. Perspektywa codziennego spędzania kilku godzin w samochodzie skutecznie będzie odstraszała od wiejskiej idylli. Wieś oferuje to, czego nie ma współczesne miasto (bezpieczeństwo stało się tu jedną z najważniejszych wartości – fizyczne, ale i ekologiczne; spokój, dobre sąsiedztwo) przy rosnących wygodach pozwalających na godzenie ze sobą wiejskiej idylli i wygód miejskich. Poprawa infrastruktury komunalnej i oświatowej sprawiła, że wieś stała się interesującą alternatywą dla dobrego życia.

Jak zmienia się struktura demograficzna polskiej wsi?

Polska wieś jest wyjątkowo zróżnicowana. Te typowo rolnicze i popegeerowskie starzeją się w zastraszającym tempie w wyniku odpływu młodych. Odwrotnie jest na przedmieściach. Jeśli chodzi o spójność społeczności wiejskich to niezależnie od tego, czy jest to wieś chłopska, popegeerowska czy podmiejska, najważniejszy jest istniejący tam kapitał społeczny. Nie ma zasady, że wytworzy się on w konkretnym typie wsi. Wiele zależy od charyzmatycznych liderów tam obecnych. Jeśli ich nie ma – wieś grzęźnie w marazmie kulturowym, żyje plotkami i konfliktami, rozpada się. I odwrotnie – lider skupiający wokół siebie energię społeczności może doprowadzić do zintegrowania wsi. Takie przykłady na przedmieściach są powszechne – często osoba napływowa staje się liderem.

Jak zmieniła się polska wieś po wejściu do Unii Europejskiej?

UE nie miała bezpośredniego wpływu na to, że ludności na przedmieściach zaczęło przybywać. Akcesja dała samorządom możliwości szybszego uzupełniania różnic infrastrukturalnych, co pośrednio mogło przyspieszyć procesy urbanizacyjne na przedmieściach. W przypadku rolników była ważnym motywatorem utrzymania gospodarstwa rolnego. Gdyby nie finansowe zachęty ze strony UE, sądzę, że do dziś z krajobrazu polskiej wsi zniknęłoby około pół miliona gospodarstw rolnych. Wejście Polski do strefy Schengen wywróciło zaś do góry nogami struktury demograficzne tradycyjnych wsi.

Lokalne samorządy zabiegają o nowych podatników. Chodzi o ludzi, którzy faktycznie mieszkają w danej gminie, ale zameldowani są gdzie indziej. Akcje typu „Zamelduj się w swojej gminie” podejmują nawet gminy wiejskie (np. Białe Błota w powiecie bydgoskim zorganizowały „loterię meldunkową”, w której można było wygrać laptopa i sprzęt AGD, dla tych, którzy zameldują się w gminie). Korzyści materialne są oczywiste. A co z kapitałem społecznym? Gdy płacimy podatki w danym miejscu, czujemy się z nim bardziej związani?

Sprawa jest prostsza – większość osób, które przeprowadziły się na wieś i nie przemeldowały się tam, nie uczyniła tego z braku czasu, zapomniała o tym, nie chciało im się itp. Z badań wynika, że 90% nowych mieszkańców wsi nie miało pojęcia, iż ich PIT w sporej części wraca do gminy, w której są zameldowani. Te same badania pokazały skalę finansową problemu – w jednej z gmin niemeldowanie się nowych mieszkańców co roku uszczuplało budżet samorządu na ponad 2 mln zł!

Jaka jest kondycja gmin w naszym powiecie? Dochód z podatków w przeliczeniu na jednego mieszkańca w 2016 r. najwyższy był w Łysomicach (2696,86 zł) i Wielkiej Nieszawce (1913,21 zł), najniższy zaś w Czernikowie (710,62 zł) – przy średniej dla kraju 1514,27 zł. Czy dysproporcje w zamożności poszczególnych gmin w powiecie toruńskim rzucają się w oczy?

To są dane statystyczne z konkretnego roku. Często gmina notuje boom podatkowy z racji np. jakichś spłat ze strony budżetu państwa, po czym wszystko wraca do normy. Jednak z perspektywy ostatnich 10 lat wyraźnie widać, że niektóre z naszych samorządów notują szybki wzrost dochodów podatkowych przy pewnym zastoju dochodów innych gmin. W najbliższych latach będzie to coraz wyraźniej widać w drogach lokalnych, wyposażeniu szkół, infrastrukturze sportowo-rekreacyjnej czy nawet samym wyglądzie urzędów.