Tomasz Majewski: Nie mamy polityków na światowym poziomie

O mistrzostwach świata w Moskwie, sportowych wyzwaniach, polskiej polityce i zamiłowaniu do fantastyki, z Tomaszem Majewskim, dwukrotnym mistrzem olimpijskim w pchnięciu kulą, rozmawia Tomasz Więcławski.Zacznijmy od pana zdrowia. Udało się wyleczyć kontuzję? W sezonie halowym nie będzie startów?
Wszystko jest w porządku. Normalnie trenuję. Od czasu do czasu łokieć dawał delikatnie o sobie znać, ale nie sprawia już problemów. Mógłbym wystartować w zawodach halowych, ale wyniki nie byłyby oszałamiające. Spokojnie przygotowuję się do sezonu letniego, który traktuję priorytetowo.

Najważniejszą imprezą w sezonie poolimpijskim będą mistrzostwa świata w Moskwie. Wszystko będzie podporządkowane temu występowi?
Dokładnie. Zamierzam normalnie rozpocząć starty w maju. W planach jest udział w wielu mitingach, które będą wyznaczały kolejne etapy przygotowań do międzynarodowego championatu. Ciężkie treningi mają przynieść efekty.

Jest pan dwukrotnym mistrzem olimpijskim. Co jest motywacją do dalszych treningów? Jakie wyzwania jeszcze przed panem? Padną w końcu 22 metry?
(śmiech) Przygotowuję się do tego. Mam nadzieję, że zadziała to w taki sam sposób, jak w 2009 roku. Po bardzo udanym sezonie olimpijskim przyszedł jeszcze lepszy sezon mistrzostw świata, w którym pchałem kulę dalej. Jest szansa na złamanie tej magicznej granicy, bo w zeszłym roku ustabilizowałem się technicznie. Potrzebne będzie również trochę szczęścia i dzień konia. Jak trafię, to powinno być dobrze. Nie zaskoczę nikogo. Chciałbym zdobyć mistrzostwo świata i pchnąć kulę poza granicę 22 metrów. Wtedy będę sportowcem spełnionym. Niezbyt wielu się to udało, więc jest do czego dążyć.

Czy Tomasz Majewski interesuje się sportem?
Oczywiście. Jestem nie tylko sportowcem, ale również zagorzałym kibicem. Oglądam bardzo wiele dyscyplin. Śledzę na bieżąco wyniki ze sportowych aren.

Często pada stwierdzenie, że sportowcy są polskim towarem eksportowym. Czy z pana perspektywy można powiedzieć to samo o politykach?
Sportowców na najwyższym światowym poziomie możliwe, że nie mamy zbyt wielu, ale mamy. Polityków na wysokim poziomie jest jednak jeszcze mniej. Części z nich nie można nawet wysłać za granicę, bo tylko przynoszą Polsce wstyd. Używając sportowej terminologii, potrzeba im jeszcze wiele treningu, by można było na nich normalnie patrzeć.

Jak ocenia pan sposób finansowania polskiego sportu? Czy polityka ministerstwa pozwala myśleć o sukcesach międzynarodowych?
Trzeba powiedzieć sobie szczerze, że jesteśmy bardzo biedni. Ministerstwo dzieli niezwykle niską pulę środków. Kosmetyczne zmiany nie przyniosą żadnego rezultatu. Nie mamy pieniędzy i nie zanosi się na to, abyśmy w najbliższym czasie je mieli. Próbujemy za śmiesznie niską „kasę” osiągać wyniki na światowym poziomie. Jest to, oczywiście, niemożliwe.

Pojawiają się jednak perełki, najczęściej w dyscyplinach indywidualnych. Szkolenie młodzieży jednak kuleje.
Taka jest niestety rzeczywistość. Nie ma spodu piramidy, stąd trudno o światowe osiągnięcia wielu sportowców. Wybitne jednostki się zawsze przebiją, dzięki swojemu talentowi. Sport, jako taki, jest jednak na bardzo niskim poziomie. Kluby są słabe, biedne bądź nie ma ich wcale, poznikały przez lata. Dopóki nie zostanie to rozwiązane, nie możemy oczekiwać, że pojawią się szeregi wybitnych zawodników.

Jeszcze kilka lat startów przed panem. Przychodzi na pewno refleksja, co dalej. Zamierza pan pozostać w sporcie w innym charakterze?
Nie wiem jeszcze w jakiej roli, ale na pewno zostanę w sporcie. Będę robił coś innego, co mam nadzieję, będzie przynajmniej w połowie tak przyjemne jak kariera zawodnicza. Trenerem raczej nie będę. Najpewniej zostanę działaczem (śmiech).

Fantastyka. Skąd pasja do książek tego rodzaju?
Czytam książki od małego. Miałem normalny rozwój. Na początku była to głównie literatura przygodowa, potem podróżnicza, aż przyszedł czas na fantastykę. Było to dla mnie dość naturalne, bo moi bracia również gustowali w książkach tego typu. W domu było dużo takich lektur, więc miałem do nich łatwy dostęp. Wciągnął mnie ten gatunek i przy nim pozostałem.

Inne hobby?
Interesuję się wieloma rzeczami, ale obecnie mam niewiele czasu. Kiedy nie trenuję, bądź akurat nie mam zawodów, staram się poświęcać jak najwięcej uwagi mojemu małemu synowi. Zaręczam panu, że to bardzo absorbujące zajęcie.