Tomasz Rzymkowski kolejny raz mistrzem Polski w kategorii U105

Postura „Rzymka” jest imponująca i budzi szacunek.

Chełmżyńska krew to nie maślanka – chyba do żadnej z tutejszych rodzin tekst ten nie pasuje lepiej niż do Rzymkowskich. Siła, charakter, pracowitość to cechy Tomasza, na co dzień pracownika zakładu pogrzebowego i jednego z najsilniejszych ludzi w Polsce. Tegoroczny tytuł to ogromna motywacja w osiąganiu kolejnych celów.

Strongman zawdzięcza sukcesy swojej ciężkiej pracy, ale, jak sam twierdzi, nie byłoby ich, gdyby nie jego najbliżsi. W końcu to właśnie tata zaprowadził go po raz pierwszy na siłownię.

– Praktycznie od zawsze moje życie kręciło się wokół sportu. Jak nie piłka nożna, to siłownia i odwrotnie – mówi Sławomir Rzymkowski, ojciec mistrza. – Wydaje mi się, że Tomek, obserwując właśnie mnie, też chciał spróbować. W piłkę szło mu średnio, więc przyszedł na siłownię. Tu było już zdecydowanie lepiej. Rozpisaliśmy plan treningowy, Tomek bardzo się w to wciągnął i zostało tak do dziś.

Postura „Rzymka” jest imponująca i budzi szacunek. Wystarczy powiedzieć, że jego hantel bez dodatkowego obciążenia waży… 80 kg. Znajdą się jednak i tacy, którzy chcą się z nim spróbować w walce. Szybko mogą tego pożałować…

– Unikam takich sytuacji, jak tylko mogę – twierdzi Tomasz Rzymkowski. – Trenuję, aby być coraz lepszym podczas zawodów, a nie aby wykorzystywać siłę podczas bójek. Kilka lat temu, kiedy byłem młodszy i bywałem na imprezach, takie obrazki nieuzasadnionej agresji wobec mnie były częstsze. Teraz na szczęście, kiedy mam rodzinę, pracę i dom, nie ma ku temu okazji.

Wspomnianą pracą strongmana nie są jednak zawody, na które jeździ z własnych funduszy, zaś funkcja żałobnika i kierowcy w zakładzie pogrzebowym.

– Tutaj też trochę siły się przydaje – mówi sportowiec. – Zakład należy do moich rodziców, którzy, podobnie jak żona, są dla mnie największym wsparciem, dlatego nie ma problemu z godzeniem pasji z obowiązkami zawodowymi.

10 czerwca w Kietrzu położonym w województwie opolskim odbyły się III Mistrzostwa Polski Strongman w kategoriach do 90 kg i 105 kg. W cięższej z nich zawodnicy mierzyli się z takimi konkurencjami jak przerzucanie kuli o wadze 140 kg czy też obracanie zegara o ciężarach 350 kg każdy. W gronie „gladiatorów”, którzy postanowili zmierzyć się z tak niewyobrażalnie dużymi ciężarami, był Tomasz Rzymkowski.

– Były to dla mnie najważniejsze zawody w tym roku – twierdzi popularny „Rzymek”. – Przygotowywałem się do nich osiem tygodni, trenując w każdym z nich pięć dni po trzy godziny. Na miesiąc przed mistrzostwami pojawił się kłopot, ponieważ naderwałem udo, jednak w miarę szybko udało się ten uraz wyleczyć. Jestem osobą ambitną, więc na mistrzostwa pojechałem z myślą o zwycięstwie.

Początkowa faza rywalizacji nie toczyła się po myśli chełmżanina. Jeden z rywali naszego strongmana Marek Czajkowski zwyciężył w dwóch konkurencjach, przez co strata „Rzymka” wynosiła cztery punkty.

– Nadal byłem pewny siebie, chociaż zdawałem sobie sprawę, że stoję przed trudnym zadaniem i muszę dać z siebie jeszcze więcej – mówi Tomasz Rzymkowski. – Dzięki kolejnym konkurencjom udało się nadrobić stratę i wysunąć na prowadzenie w klasyfikacji generalnej, którego nie oddałem już do końca zawodów. Po mistrzostwie w 2015 roku udało mi się po raz drugi sięgnąć po tytuł najsilniejszego człowieka w kraju w kategorii do 105 kg.

Po mistrzostwach w Kietrzu Tomek podjął ważną decyzję. W lipcu zawodnik wystartuje jeszcze w jednych zawodach w swojej kategorii wagowej, a później planuje przejść do kategorii OPEN.

– Podyktowane jest to właśnie względami finansowymi – twierdzi. – Zawody w kategorii otwartej są praktycznie cotygodniowe, zaś te do 105 kg zdarzają się sporadycznie. Daję sobie dwa lata spokojnych treningów i nabrania odpowiedniej budowy, gdyż strongmani w tej kategorii są obecnie nawet 40 kg ciężsi ode mnie i zobaczymy, co uda się osiągnąć. Osobiście mierzę wysoko, ale zdaję sobie sprawę, że potrzeba do tego dużo czasu i pracy.

Czekamy na te rezultaty, a za kilka lat być może usłyszymy o kolejnym mistrzu Rzymkowskim. Nie jest jednak przesądzone, czy będzie chodziło o Tomasza, gdyż jego synek Szymon rośnie bardzo szybko…

– Predyspozycje genetyczne ma bardzo dobre – śmieje się dziadek Sławomir. – Myślę, że Tomek postąpi podobnie do mnie, czyli da wnukowi wybór. Może będzie czuł się dobrze w czymś innym? Czas pokaże.