Uczniowie ze Szkoły Podstawowej w Łążynie gościli przyjaciół z Macedonii, Rumunii, Bułgarii i Włoch

Nauka języków obcych jest dziś obowiązkiem. Teoretycznie wiedzą to wszyscy. Jak sprawa wygląda w praktyce, sprawdzili uczniowie SP z Łążyna II

Program Erasmus+ umożliwia wymianę młodzieży z różnych krajów. Korzystają na tym wszyscy: zawierając przyjaźnie i testując swoje umiejętności językowe. 

Na zaproszenie SP w Łążynie II przyjechało do Polski 29 dzieci w wieku 11-15 lat oraz 10 nauczycieli z różnych europejskich krajów: z Macedonii, Rumunii, Bułgarii i Włoch. 

Goście poznali polskie tradycje. Wzięli udział między innymi w zajęciach kulinarnych w toruńskim Żywym Muzeum Piernika. Uczniowie z różnych krajów łączyli się w pary i przygotowywali wspólnie plakaty przyjaźni. Polskie dzieci wykonały biało-czerwone serce, które jako symbol braterstwa wręczyły swoim zagranicznym gościom. 

– Główną ideą programu jest pielęgnowanie międzynarodowej przyjaźni – mówi Hanna Affelt, dyrektorka SP w Łążynie. – Chodzi o uzmysłowienie młodym ludziom, naszym uczniom oraz ich rówieśnikom z innych krajów, że pomimo panującej w niektórych częściach świata przemocy i okrucieństwa możliwa jest przyjaźń między odrębnymi kulturami. Jako gospodarze tego wydarzenia pokazujemy, że nasza młodzież jest przyjaźnie nastawiona do obcokrajowców. Że nie ma w nas ksenofobii i nietolerancji, a jedynie otwartość i życzliwość. 

Idei, jaka przyświeca programowi Erasmus+, są również świadomi sami uczestnicy. 

– W czasie takich spotkań widać jak na dłoni sens zjednoczonej Europy – mówi Alexia Tabacaru, 14-latka z Rumunii. – Żyjemy w świecie, w którym właściwie nie ma granic – zarówno tych między państwami, jak i tych językowych. Znając angielski, wszędzie czujemy się u siebie. Muszę przyznać, że zakochałam się w Polsce, w tutejszych ludziach, tradycjach, kulturze. Wiem, że zawarte obecnie przyjaźnie potrwają znacznie dłużej niż sam program. 

Osoby, które chcą wziąć udział w programie, muszą spełniać kilka warunków. Pierwszym i najważniejszym jest samodzielność językowa. 

– Uczniowie zakwalifikowani do programu muszą sobie radzić z językiem – dodaje Hanna Affelt. – To oczywiste. Jednak przyznajmy, że w dzisiejszym świecie nie jest to warunek specjalnie trudny do spełnienia. Uczniowie naszej szkoły na przykład chętnie garną się do nauki języków. Współczesna technika czyni to zajęcie dużą przyjemnością. Jeszcze zanim wyjadą za granicę, mają możliwość szlifowania swoich umiejętności za pomocą internetu. Mogą na przykład porozumiewać się z obcokrajowcami przez Skype’a. 

Cudzoziemcy w czasie pobytu w naszym kraju goszczą w domach polskich rodzin. 

– W moim domu nocują dwie koleżanki z Macedonii – mówi Dominika Przewięźlikowska, uczennica 7 klasy SP w Łążynie II. – Staramy się z rodziną, by czuły się jak u nas jak najlepiej. Dbamy na przykład o to, by obiady były dostosowane do ich gustu. Oczywiście kluczową sprawą jest język. Bez jego znajomości podobne przedsięwzięcie nie mogłoby się powieść. Im lepiej go znamy, tym lepiej możemy się z naszymi rówieśnikami poznać. 

Również cudzoziemcy są z naszej tradycyjnej polskiej gościnności bardzo zadowoleni. Podobnie jak z zawieranych u nas przyjaźni. 

– Podobają mi się tutejsze miasta i szkoły – mówi Emilija Trpkovska, uczennica szkoły podstawowej z Macedonii. – Bardzo polubiłam polskie dzieci. Mam tu mnóstwo przyjaciół, z którymi lubię grać w różne gry i spędzać czas. 

Oczywiście w ramach programu polscy uczniowie z Łążyna II nie ograniczają się wyłącznie do roli gospodarzy. We wrześniu ubiegłego roku byli z wizytą w Rumunii. Jeszcze w kwietniu tego roku pojadą do Włoch, a w kolejnych miesiącach do Macedonii i Bułgarii.