Urodzaj na polu, pustki w portfelach

Rolnicy cieszą się z oziminy. Pszenica sypie bardzo ładnie. Co z tego, skoro w skupach płacą 500 złotych za tonę. Jare zboże nie obrodziło, wiosna była za krótka Trwają żniwa w powiecie toruńskim. Na tysiącach hektarów ziemi zasiane są wszystkie rodzaje zbóż. Klęska głodu nam nie grozi. Mąka powinna być tańsza. Rolnicy nie mają jednak powodów do radości.

– W tamtym roku cena pszenicy dochodziła do tysiąca złotych za tonę – mówi Jan Metera, mieszkaniec gminy Łysomice. – Teraz jest prawie o połowę niższa. Z czego mamy zapłacić kredyty, które bierze się, żeby rozwijać działalność? Inni gospodarze również nie kryją rozgoryczenia.

Ceny na skupach kuriozalne

– Ja już jestem emeryt – mówi Stanisław Wroniewicz z Lulkowa. – Posiałem na 4 hektarach żyto, bo coś przecież trzeba robić. Nie ma teraz jednak często nawet gdzie zboża sprzedać. Do mnie przychodzi listonosz z emeryturą, ale co mają powiedzieć młodzi?

Pogoda w tym roku nie rozpieszczała rolników. Zima była długa i sroga. Jare zboże nie miało wystarczająco dużo czasu, żeby dać obfity plon. Jęczmień sypie bardzo słabo. Pocieszeniem jest fakt, że oziminie nie zaszkodziły mrozy. Plon z hektara jest wyższy niż 12 miesięcy temu.

– Jeżeli zapłaci się za kombajn, policzy wszystkie środki, które trzeba kupić, by zboże urosło i paliwo do traktora, to można powiedzieć, że wychodzi się na zero – mówi mieszkaniec Lulkowa. – Nie liczę już nawet pracy. Ale przecież nie zostawi człowiek ziemi samej sobie. Może odbiję się chociaż na ziemniakach.

Wydawałoby się, że żniwa w tym roku będą znacznie później. Nic z tych rzeczy.

– Od paru lat obserwuję zmianę klimatu – mówi mieszkanka gminy Łubianka. – Wiosny są krótkie, a lato przychodzi bardzo szybko. Stąd też i termin zbiorów się znacząco nie zmienia.

Będą protesty?

W młynie w Łubiance spotykamy kolejkę ciągników z pełnymi przyczepami.

– Wcale w tym roku nie obrodziło u mnie lepiej – mówi Jan Brąszkowski z Papowa Biskupiego. – Ceny są jednak makabryczne. Nikt się rolnikami nie przejmuje.

Rząd znów wystrychnął na dudka producentów rolnych. Do podatku liczona będzie cena uśredniona z trzech ostatnich lat. Przy dobrym jej poziomie w roku ubiegłym, rolnicy zapłacą znacznie więcej niż wychodzi z tegorocznych szacunków.

– Tylko czekać, aż zaczną się protesty na drogach – wróży mieszkaniec gminy Chełmża. – Nie wszystkim można zatkać usta dopłatami unijnymi. Po to się pracuje, żeby zarabiać. Jakby nas nie było, to ludzie nie mieliby co jeść. Rolnika się jednak nie szanuje.

Czekamy na państwa sygnały odnośnie tegorocznych plonów. Wszelkie informacje można przesyłać na adres redakcja@ pozatorun.pl.

Więcej informacji o zbiorach na www.pozatorun.pl.