Wschodnia część powiatu oprotestowała przebieg S-10. Żaden z wariantów nie wydaje się realny

Mieszkańcy w trakcie konsultacji społecznych nie kryli swojego wzburzenia. Nie mieści im się w głowie, że można brać pod uwagę, jako jedną z możliwości, budowę drogi ekspresowej przez teren, na którym znajduje się ponad 100 domów. Samorządy bronią swoich mieszkańców. GDDKiA staje się wrogiem wszystkich. O S-10 słychać od wielu lat. Mieszkańcy gmin leżących we wschodniej części powiatu twierdzą, że sporo wody upłynie jeszcze w Wiśle, zanim droga powstanie. Wszystkie trzy warianty, które przedstawiła do konsultacji społecznych GDDKiA, zostały oprotestowane.

– Zawsze tak duże inwestycje wzbudzają czyjeś niezadowolenie – mówi Tomasz Okoński, rzecznik GDDKiA oddział w Bydgoszczy. – Nie można dogodzić wszystkim.

Problem, na który wskazują samorządy i mieszkańcy, jest jednak znacznie bardziej skomplikowany.

– Nie chcę komentować tej sprawy, bo musiałbym użyć niecenzuralnych słów – mówi Andrzej Wieczyński, wójt gminy Obrowo.

Dlaczego projekt wzbudza takie emocje?

Wariant nr 1: przez Krobię
Pierwszy z wariantów przebiegu planowanej drogi ekspresowej miałby wieść przez Krobię w gminie Lubicz. Jest to tzw. wariant fioletowy.

– Trudno dyskutować o projekcie, który jest całkowicie oderwany od realiów – mówi Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz. – Nie sądzę, że nawet Rzeczpospolitą stać na budowę trasy przez miejscowość, w której byłoby trzeba wyburzyć ponad 100 domów. Projekt jest zupełnie niezgodny z aktualnymi planami zagospodarowania terenu. Gdy te dokumenty były tworzone, GDDKiA nie zgłaszała swojego sprzeciwu. Nie można decyzją administracyjną zmazać z mapy nowopowstałej miejscowości. W tym kształcie, najbardziej wysunięty na północ przebieg S-10, na pewno nie powstanie.

Mieszkańcy Krobi nie chcą nawet słyszeć o tym projekcie.

– Jak zarządcy dróg to sobie wyobrażają? – pyta Rafał, który przeprowadził się do gminy Lubicz kilka lat temu. – Przecież to byłoby zwykłe oszustwo. Ludzie kupili działki, postawili domy, a teraz mieliby szukać nowego miejsca do życia. Sprawy sądowe i blokady budowy nie miałyby końca.

Rozgoryczenie jest tym większe, że od dawna było wiadomo, że Krobia jest jedną z miejscowości, która w ostatnich latach rozrosła się najbardziej na tym terenie.

Wariant nr 2: druga jezdnia na krajowej 10
Główny problem, z którym borykają się codziennie mieszkańcy gmin Lubicz, Obrowo i Czernikowo, to korkujące się „wąskie gardło” przy węźle autostradowym Lubicz.

Na przeciw temu problemowi miałby wychodzić wariant drugi trasy, który zakłada dobudowanie drugiego pasa do DK nr 10. Tu także pojawiają się jednak spore problemy. Stąd też wszystkie warianty zostały przez Radę Gminy Lubicz zaopiniowane negatywnie.

– Oprotestować wszystko, to jak nic nie powiedzieć – mówi Marek Olszewski. – Dlatego też wskazujemy od wielu lat, że możliwe jest poszerzenie jezdni drogi krajowej i jej modernizacja. Plany zagospodarowania terenu układaliśmy od dawna tak, żeby być przygotowanym na taką ewentualność. Konieczna jest jednak gruntowna zmiana istniejącego projektu. Jeżeli ktoś pyta mnie, czy możliwa jest budowa S-10 przez Lubicz z wiaduktami, dwoma pasami jezdni i wszelkimi atrybutami klasycznej drogi ekspresowej, to od razu odpowiadam, że nie. Pół miejscowości musielibyśmy przebudować. Wariant skromniejszy zupełnie by wystarczył, a jednocześnie rozwiązał problemy komunikacyjne. Niestety wygląda na to, że planiści nie biorą pod uwagę aktualnego natężenia ruchu. Tranzyt nie jest głównym problemem na „krajówce”.

Mieszkańcy Lubicza już złożyli do wójta protest w tej sprawie z podpisami setek osób. Zapowiada się na sporą awanturę.

Wariant nr 3: przez lasy
Trzeci z potencjalnych przebiegów S-10 planowany jest najbardziej na południe. Wieść miałby przez lasy w kierunku Czernikowa. W Grabowcu powstałby kolejny węzeł autostradowy.

Ekolodzy podnieśli alarm od razu. Zaprotestowali mieszkańcy i różnego rodzaju stowarzyszenia. Negatywną opinię wydało też nadleśnictwo.

– Zdajemy sobie sprawę z tego, że jesteśmy zarządcą mienia skarbu państwa – mówi Bogusław Kashyna, zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Dobrzejewice. – Jeżeli więc właściciel w swoich procedurach zatwierdzi ten wariant, to nie będziemy mieli wiele do gadania.

Opinia przedstawiona GDDKiA jest jednak jednoznaczna.

– Nasza negatywna argumentacja jest bardzo bogata – mówi Bogusław Kashyna. – Przebieg drogi w wariancie „pomarańczowym” powoduje nieodwracalne straty w środowisku i nie rozwiąże problemu „wąskiego gardła” na krajowej 10. Wariant ten przechodzi przez bardzo wrażliwe na ingerencje i cenne tereny wydmy obrowsko-czernikowskiej. Ostatnie jej fragmenty zostały unieruchomione poprzez zalesienie w latach 60. Trasa miałaby wieść również przez tereny wodochronne. Nieodwracalna byłaby również ingerencja w bardzo niestabilne drzewostany wokół samego Torunia. Nie można również zapominać o zwierzętach – łosiach i jeleniach. Na terenie jest również naturalny rewir występowania wilka, będącego przedmiotem zainteresowania programu „Natura 2000”.

Pod protestem środowisk ekologicznych swoje podpisy składają mieszkańcy gmin Lubicz i Obrowo.

GDDKiA: to tylko warianty
– We wszystkich gminach, które leżą na trasie przebiegu S-1o, prowadzone były konsultacje społeczne – mówi Tomasz Okoński. – Dopiero zebraliśmy wszystkie wnioski mieszkańców. Jest ich mnóstwo. Nie możemy na tym etapie wskazywać, który wariant uważamy za najbardziej realny. Nigdy nie będzie jednak tak, że uda się pogodzić interesy wszystkich.

Trochę mniej dyplomatyczny jest wójt gminy Lubicz.

– O drodze S-10 słyszę od dziesięcioleci – mówi Marek Olszewski. – Problem polega na tym, że jeżeli będzie ona planowana w taki sposób, to nie powstanie przez kolejne dekady.

Nie owijają w bawełnę też mieszkańcy Obrowa.

– Nie odpuścimy, bo istnieje możliwość modernizacji krajowej 10. – mówi Jacek z Dobrzejewic. – Trzeba tylko zacząć słuchać ludzi, którzy wiedzą, co się na tej trasie dzieje.