Pod Toruniem mieszka największy wydawca w Polsce. Firma Adam Marszałka w 2013 roku wydrukowała ponad 500 tytułów

Pomysłodawca wydawnictwa nie był od samego początku przekonany, że nazwę firmy powinny stworzyć jego imię i nazwisko. Pomysł dość zarozumiały, jak na nowicjusza – myślał. Jego ambicję podrażniło jednak stwierdzenie, że jakość tego, co wybuduje, będzie jednoznacznie kojarzona z jego osobą. Zakasał więc rękawy i wziął się do pracy. Dziś nie musi już nikomu nic udowadniać.

Potrzeba matką wynalazku – to polskie przysłowie pasuje jak ulał do Adama Marszałka. Absolwent historii na UMK, na początku swojej akademickiej kariery borykał się z jednym problemem- wydanie książki w szybkim czasie graniczyło niemal z cudem. Wielokrotnie podejmował próby przekonania odpowiedzialnych za to osób. Prowadził wiele rozmów w tej sprawie w znanym wszystkim Maiusie – siedzibie Wydziału Filologicznego.

Nawet „flaszka” nie pomagała

– W tamtym okresie był ranking publikacji, według którego drukowano poszczególne książki – mówi Adam Marszałek, założyciel największego w Polsce wydawnictwa, generalny menadżer w firmie Time Marszałek Group. – Co z tego, jak był on fikcją. Tytuł awansował z 30-tej na 20-tą, a potem 10-tą pozycję. Gdy wydawało się, że już jest światełko w tunelu, znów spadał o kilkanaście pozycji. Nie pomagały żadne sposoby. Ile by człowiek „flaszek” nie zaniósł i tak nie dawało to pożądanego efektu. Wszelka nowatorskość pracy przepadała w takim systemie bezpowrotnie. Potrzebne było rozwiązanie profesjonalne, aby wydawać książki w dobrej jakości i szybko.

Obecny mieszkaniec powiatu toruńskiego nie godził się na zastaną sytuację. Postanowił więc wziąć sprawy w swoje ręce. Drukarzem
nie był, ale co to za problem?

– Jedyne obwarowanie, które wtedy istniało, to konieczność publikacji tytułu za cenę nie wyższą od tej, jaka obowiązywała na uniwersytecie – wskazuje wydawca książek. – Na początku autorzy wpadali w zdumienie. Budżetu starczało bowiem często nie tylko na druk, ale i na ich honorarium. Tego się w Polsce nie stosowało.

Wydawnictwo Adam Marszałek powstało 9 października 1990 roku. Na początku stało się szansą dla środowiska toruńskich humanistów: historyków, politologów, socjologów czy pedagogów na zaistnienie ze swoimi osiągnięciami w szerszej świadomości społecznej. Nie było jeszcze wtedy nawet planów powołania Instytutu Politologii, a co mówić o wydziale. Niebagatelne podwaliny rozwoju tego kierunku kształcenia są ściśle związane z wydawnictwem mającym swoją siedzibę w Łysomicach.

– Byłem w latach 80-tych jednym z inspiratorów struktur poziomych – opowiada Adam Marszałek. – Konieczna była zmiana tamtego, scentralizowanego systemu. Później aktywnie działał w nich chociażby mój student, a obecnie dziekan Wydziału Politologii i Studiów Międzynarodowych na UMK, Roman Bäcker, bądź też profesor Lech Witkowski i profesor Kazimierz Wajda.

Dziś Wydawnictwo Adam Marszałek publikuje w wielu językach. Na polski rynek trafiają nie tylko anglojęzyczne publikacje. Wydawane są w Łysomicach książki po rosyjsku, niemiecku, francusku, włosku, a nawet chińsku.

– Publikowanie tak bogatej i różnorodnej puli książek wymaga sztabu wykwalifikowanych osób – tłumaczy założyciel wydawnictwa. – Nie jest to praca prosta, o czym świadczą chociażby liczby, którymi mogą pochwalić się inne wydawnictwa. Bezsprzecznie wydajemy najwięcej książek w Polsce.

W wydawnictwie musi panować dobra organizacja pracy. Wszyscy wiedzą, kto jest „prezesem”. Adam Marszałek żartobliwie stwierdza, że nie lubi demokracji. Bo musi być porządek.

„Prezydent” wcale nie brzmi dumniej niż „prezes”

Do polityki i zajmowania eksponowanych stanowisk się nie garnie. Chociaż propozycji, także ze strony rządowej, nie brakowało. „Prezes” zdradza nam jedną z anegdot w tej sprawie.

– Zawsze, kiedy pojawiały się takie propozycje, grzecznie dziękowałem i prosiłem o czas na konsultację z małżonką – mówi Adam Marszałek. – To zbyt poważna sprawa, żebym się nie naradził, drodzy panowie – mówiłem.

Po jakimś czasie wracał i uprzejmie dziękował. Pozycja, która zajmuje, nie jest najbardziej eksponowana. Nie oznacza to jednak wcale, że ci, którzy powinni wiedzieć kim jest Adam Marszałek, nie mają o tym pojęcia. Jest wręcz odwrotnie.

W ogólnopolskim rankingu wydawnictw literatury naukowej podtoruńska firma zajmuje pierwsze miejsce w kraju. Jest również znaczącym wydawcą czasopism naukowych, bo przez naszą lokalną drukarnię przechodzą m.in. „Athenaeum. Polskie Studia Politologiczne”, „Azja-Pacyfik”, „Colloquia Communia”, „Krakowskie Studia Małopolskie” czy „Reality of Politics”. W 2011 roku powstała polsko-chińska firma Time Marszałek Group. Powołano ją do życia z inicjatywy Anhui Publishing House oraz Wydawnictwa Adam Marszałek. Najważniejszymi sferami aktywności TMG jest działalność wydawnicza oraz udział w kreowaniu rozgłośni radiowych. Dodatkowe działania skupią się na organizacji festiwali, wystaw i innych wydarzeń kulturalnych. Konsorcjum stawia również na energetykę i tzw. zieloną energię.

Region korzysta

– Nie byłoby w Toruniu i okolicach tylu konferencji naukowych i wydarzeń kulturalnych, gdyby nie istniało Wydawnictwo Adam Marszałek – mówi jeden z naukowców pracujących na UMK. – Nie bez powodu w tym roku odbędzie się I Międzynarodowy Kongres Azjatycki. W maju przyjadą do Torunia naukowcy z całego świata.

Nie ma potrzeby wymieniać wyróżnień i nagród, które otrzymał Adam Marszałek. Jego kontakty na Litwie, w Chinach, jak i na terenie całej Azji, pozwalają regionowi realizować coraz śmielej szereg inicjatyw w porozumieniu z zagranicznymi partnerami. Wszystko to napawa dumą prezesa firmy. Najważniejsze są jednak książki. W końcu to one są namacalnym dowodem ciężkiej pracy. Droga, którą firma przeszła od 1990 roku do dziś, pokazuje także, że dobry pomysł poparty rzetelnością wykonania musi się sprawdzić.