Zawstydzą Polskę. Rodzice niepełnosprawnych dzieci jadą do Brukseli

Władza ich zlekceważyła. W Dzień Godności Osób Niepełnosprawnych otrzymali od rządzących porcję pogardy i arogancji. Ruszają więc do Brukseli.

Rząd nie chce dialogu. Podczas ostatniego protestu przed Pałacem Prezydenckim, Kancelarią Prezesa Rady Ministrów oraz Sejmem, nie zostali nawet wysłuchani. Nikt z rządzących do nich nie wyszedł. Pokazują problem, którego władza nie chce. Swoich praw domagać się muszą na ulicy. Pod koniec czerwca planują protestować w Brukseli. Zbiórka pieniędzy na wyjazd ruszyła.

Będą transparenty w języku angielskim i francuskim. Będą także zdjęcia z sześciu lat protestu w Polsce. Będzie nadzieja, złożona w formie petycji na ręce Martina Schulza, Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Jak zaznacza torunianka reprezentująca rodziców niepełnosprawnych dzieci, polski rząd miał już swoją szansę na pomoc.

– Nie wyobrażamy sobie, żeby ten rząd znów doszedł do władzy – mówi Iwona Hartwich, mama niepełnosprawnego Kuby z Torunia. – Każdą podwyżkę wywalczyliśmy na ulicy. Nawet spotkanie z prezydentem Komorowskim w Toruniu było wymuszone protestem. Musimy zawstydzić państwo polskie na arenie międzynarodowej i poprosić o nałożenie na Polskę specjalnych dyrektyw. Chcemy godnie żyć, a nie protestować na ulicach.

Aby wyjazd do Brukseli mógł dojść do skutku, muszą zebrać 30 tysięcy złotych. Do tej pory, za pomocą strony zrzutka.pl, uzbierali niecałe dziesięć procent sumy. W polskiej władzy nie pokładają już nadziei. Choć chęć spotkania już zadeklarował prezydent elekt Andrzej Duda, protestów w stolicy Europy nie zamierzają odwołać.

Obecnie świadczenie pielęgnacyjne wynosi 1200 złotych. Przysługuje ono rodzicom niepełnosprawnych dzieci, jeśli ich niepełnosprawność powstała przed ukończeniem 18. roku życia lub, w przypadku nauki, 25 lat. Warunkiem otrzymywania świadczenia jest rezygnacja z pracy w celu opieki nad dzieckiem.

– O naszym przyjeździe do Warszawy piątego maja prezydent Komorowski wiedział już dwa tygodnie wcześniej – mówi Agnieszka Kwaśniak, mama niepełnosprawnego dziecka z Nawry. – Nikt nie chciał do nas wyjść. Władza daje nam do zrozumienia, że chcemy za dużo. Od dwudziestu lat opiekuję się chorym dzieckiem, aby zapewnić mu godne życie i rehabilitację potrzebuję co najmniej dwóch tysięcy złotych. Dostaliśmy głodowe renty i zasiłki, które od lat nie są zwiększane – 153 złote zasiłku pielęgnacyjnego urąga ludzkiej godności.

Jak dodaje kobieta, dorosła osoba niepełnosprawna otrzymuje 640 złotych renty socjalnej. Z tego muszą jeszcze odprowadzić podatek. Niemoc i niechęć polskiego rządu do poprawy losów osób niepełnosprawnych zmusza rodziny do interwencji u najwyższych organów Unii Europejskiej.

– Jesteśmy po pierwszych rozmowach z przedstawicielami Parlamentu Europejskiego – dodaje Iwona Hartwich. – Brakuje jednak zainteresowania z ich strony. Mamy nawet problem z zorganizowaniem w Brukseli konferencji prasowej. Jeszcze, podobni nam, przedstawiciele żadnego państwa w Unii nie musieli tam jechać, aby walczyć o swoje prawa. To jest ogromny wstyd dla Polski. Mamy jednak nadzieję, że sprawą zainteresuje się Donald Tusk, który jest tam, na miejscu.

Protest w Brukseli nie będzie walką ostateczna. Rodzice wrócą do Warszawy przed październikowymi wyborami.

– Liczymy na kontakt ze wszystkimi europosłami, którzy chcieliby pomóc nam w zorganizowaniu naszej konferencji w Brukseli – apelują zgodnie kobiety. – Zwracamy się także o pomoc do wszystkich ludzi dobrej woli o wsparcie finansowe naszego wyjazdu. sJeżeli uda nam się zebrać odpowiednią sumę, do stolicy Europy pojedziemy wraz z naszymi niepełnosprawnymi dziećmi w czerwcu. Jeżeli nie, będziemy tam we wrześniu. Zawieziemy nadzieję. Może nie wrócimy z Brukseli z niczym…

Kontakt: Iwona Hartwich, 603-552-191

numer konta bankowego na stronie www.zrzutka.pl: 22 1750 1312 6881 9736 4617 5791