Zmarł niespodziewanie, tak samo, jak żył. Michał Kokot odszedł od nas 8 marca

Nie ma dziedziny sztuki, w której swoich sił nie próbowałby Michał Kokot. Fotografia, malarstwo, poezja czy muzyka – żadna z muz nie poskąpiła mu talentu. Trudno było ogarnąć wszystkie pomysły, jakie starał się wcielać w życie. Czy artystyczna dusza wymaga jednak porządku?

Trudno wyobrazić sobie Przegląd Tradycyjnych Kapel Weselnych Ziemi Dobrzyńskiej bez mieszkańca Osieka nad Wisłą. Jeszcze w sierpniu witał ze sceny wszystkich gości. Konferansjerem był, tak jak człowiekiem, jedynym w swoim rodzaju. Kilka tygodni wcześniej prowadził pochód upamiętniający rocznicę powstania styczniowego. Historią naszego regionu przepełnione były jego działa. W galerii, którą prowadził, pozostawił cząstkę siebie. Odszedł 8 marca.

– Nie ma osoby, która w naszej gminie nie znałaby Michała Kokota – mówi Andrzej Wieczyński, wójt gminy Obrowo. – Nie sposób dokonać podsumowania jego artystycznej działalności. On po prostu żył i był sztuką.

Artysta z Osieka nad Wisłą urodził się w 1944 roku. W tym roku świętowałby 70. urodziny. W latach 60. był członkiem słynnej grupy fotograficznej „Zero-61”. Działał w niej do końca jej istnienia.

– Zdjęcia grupy należą do najważniejszych osiągnięć polskiej fotografii po II wojnie światowej z kręgu fotografii o awangardowym rodowodzie – wskazywał opisując jej działalność Krzysztof Jurecki z Muzeum Sztuki w Łodzi. – Miały one zarówno charakter eksperymentatorski, jak i tradycyjny; odwoływały się do takich mistrzów fotografii, jak Jan Bułhak czy Edward Hartwig, a także do nowoczesnego reportażu będącego rezultatem wystawy Edwarda Steichena „Rodzina człowiecza”, czy do popularnych w latach 60. fotografików, takich jak Wojciech Plewiński.

Kokot był jednak, przede wszystkim, twórcą i animatorem ludowej kultury. W każdej rozmowie podkreślał przywiązanie do tradycji. Z niej czerpał inspiracje. Był głęboko wierzący, więc rozterki artystyczne znosił łatwiej.

– Dla mnie najważniejszy zawsze był człowiek – opowiadał w kwietniu ubiegłego roku Michał Kokot w wywiadzie dla „Poza Toruń”. – Ludzkie życie, szczególnie starszych osób, jest kwintesencją sztuki. W mojej galerii „Okiennica” bywają koneserzy sztuki, studenci sztuk pięknych, goście z wielu zakątków kraju. Chciałbym, aby mój syn kontynuował to dzieło.

Doświadczenia artystyczne mieszkaniec Osieka nad Wisłą przenosił przez wiele lat na fotografię reportażową i dokumentalną. Pracował jako fotoreporter w lokalnej prasie. Za swoje zdjęcia otrzymał wiele nagród. Refleksyjne i poetyckie w swojej wymowie – tak mówili o nich koledzy po fachu.

Michał Kokot miał również swój wkład w funkcjonowanie Osieckiej Kapeli Ludowej im. Kamińskich. Śmierć jednego z założycieli zespołu – Wacława Kamińskiego – pozostawiła lukę w składzie. Wypełnił ją osiecki artysta. Grał na klarnecie i śpiewał. Nowy nabytek grupy nie był przypadkowy, gdyż od późnych lat 70-tych pełnił rolę kierownika artystycznego i technicznego. Kilka lat temu stworzył z synem Osiecką Kapelę Weselną. Zasłabł na jednym z koncertów, więc syn odebrał mu saksofon.

– Jeszcze wszystkich zaskoczę – śmiał się w ubiegłym roku Michał Kokot. – Granie z synem to czysta przyjemność, bo to muzyk zawodowy. Ja jestem amatorem i mogę grać sercem. Chociaż jak się zawziąłem kiedyś, żeby wspomóc kapelę im. Kamińskich, to na klarnecie nauczyłem się grać.

Od wielu lat działały z inicjatywy człowieka-instytucji, bo tak mówią o nim sąsiedzi i współpracownicy, Osieckie Stowarzyszenie Kultury Ludowej i Wiejska Galeria Sztuki „Okiennica”. Od 2008 roku pełnił funkcję koordynatora kultury w Obrowie.

Zostawił w spadku tysiące dzieł. Nie ma go z nami ciałem, ale duchem wciąż jest obecny. Zawsze chciał, żeby ktoś kontynuował jego działalność. Ludzi niezastąpionych nie ma, ale niektórych zastąpić trudno.

Pogrzeb Michała Kokota odbędzie się w sobotę 15 marca.