Zobaczcie prace 9-letniego Olafa!

Olaf Frankowicz dopiero rozwija skrzydła – jednak z dużą zamaszystością. Chłopiec z Ostaszewa posiada umiejętności malarsko-rysunkowe dla niektórych tak niezwykłe, że aż niewiarygodne jak na jego wiek. Zdominował konkursy plastyczne w gminie, a teraz próbuje zasłużyć na uwagę jurorów na wyższym szczeblu. Póki co bezskutecznie. Wychowawcy tłumaczą to podejrzeniami oceniających, jakoby dzieła młodego artysty powstały przy pomocy kogoś dorosłego. Tak nie jest! Jedyna pomoc z jakiej korzysta, nie kala „czystości” jego karki; uczeń powinien słuchać porad mistrza, póki sam nim nie zostanie.

Kocha milczące piękno. Ono widnieje na pierwszym planie jego rzeczywistości. Potem przenosi je na papier i płótno. Najczęściej zaczyna od oka lub ucha – ani rodzice, ani szkoląca go artystka nie ingerują w to. Chłopiec do szkoły poszedł rok wcześniej, ale osoba postronna uznałaby raczej, że wkrótce będzie pisał egzamin szóstoklasisty.

– Olaf patrzy na świat wrażliwym okiem i choć jest raczej spokojnym introwertykiem, coraz częściej zdarza mu się zadawać pytania zaskakujące nawet nauczyciela – opowiada Beata Kożuchowska, wicedyrektorka Szkoły Podstawowej w Łysomicach. – To bardzo inteligentny chłopiec, który szukając wciąż swojej drogi, podejmuje się kolejnych wyzwań, m.in. nauki tańca towarzyskiego czy języka angielskiego. Z powodzeniem godzi wszystkie te obowiązki.

Krytyk ubioru mamy
Ambicja zderza się z niemożliwą do przedłużenia dobą. Nasuwa się podejrzenie, że Olaf zapisał się na kolejne zajęcia dodatkowe, żeby mieć stałe źródło inspiracji – wszak jeden z ładniejszych rysunków na wystawie przedstawia duet baletnic. Bardziej niezwykły mógłby być tylko, gdyby tancerki opuściły obraz i wykonały piruety na korytarzu, na którym stoją tablice z kilkunastoma pracami młodego mieszkańca Ostaszewa.

– Pewnie powstałoby ich jeszcze więcej, gdybym nie zaganiała go do spania – śmieje się Ilona Frankowicz, mama 9-letniego Olafa, która przed rozmową z nami obawiała się, że przez rozgłos przestanie poznawać synka.

Nic dziwnego. Mama nie chce stracić wiernego stylisty i krytyka jej ubioru, który dzięki swej wrażliwości na piękno sprawdza się w tych rolach lepiej od taty.

– Olaf jest perfekcjonistą do bólu, jeden mały błąd dyskwalifikuje według niego całokształt pracy. Wtedy rwie ją i zaczyna od nowa – mówi mama przyszłego malarza, rysownika, tancerza, anglisty…

Chłopiec co do wyboru swej przyszłości ma scenariuszy w zanadrzu jeszcze więcej – dość nietypowych dla dzieci w jego wieku. Nie poprzestaje na ilustrowaniu natury, która go zachwyca, za pomocą farb olejnych, akrylowych czy ołówka.

– Świat jest piękny – zaczyna nieśmiało Olaf, siedząc na kolanie mamy. – Najbardziej lubię rysować krajobrazy i zwierzęta, ale chciałbym też z nimi obcować, np. pracować w ZOO jako opiekun, a w razie potrzeby nawet sprzątacz. Kiedyś myślałem też nad założeniem kwiaciarni…

Nie dają wiary
O zamiłowaniu do kwiatów wiedziała Beata Kożuchowska, która w imieniu całej szkoły podziękowała Olafowi za piękne prace, wręczając mu bukiet i zestaw przyborów plastycznych. Gdy na forum klasy nazwała go perełką, w oczach dzieci nie było zazdrości. Koledzy i koleżanki podziwiają umiejętności 9-latka. Klaskali mu z całych sił, a braw starczyłoby jeszcze na uczczenie sukcesów na szczeblu powiatowym, które zapewne przed nim. – Pracom Olafa przyglądamy się z dużą uwagą – ewidentnie obserwujemy jego rozwój. Pierwszych miejsc i wyróżnień w konkursach gminnych ma już na pęczki, z pewnością jest gotowy na krok do przodu. Na razie jego prace są pomijane – żali się Elżbieta Komorowska, wychowawczyni Olafa, która zainicjowała zorganizowanie jego wystawy. – Sądzę, że oceniający nie dają wiary w samodzielność ich wykonania na takim poziomie przez 9-letniego chłopca.

Olaf najbardziej rozwinął swoje umiejętności w ciągu dwóch ostatnich lat. Co ciekawe, na jego szkolnych zeszytach nie widać śladów pasji do sztuki.