Żydówki z Chorabia upamiętnione [zdjęcia]

Pierwsze więźniarki zostały tu zwiezione w sierpniu 1944 roku.

Leśna osada Chorab w gminie Łysomice w roku 1944 była miejscem zapomnianym przez Boga. Przez następne dziesięciolecia zapomnieli o niej także ludzie. Dopiero w tym roku przywrócono to miejsce pamięci zbiorowej.

OT Thorn, Komando Budowlane Wisła, powstał jako podobóz KL Stutthof w sierpniu 1944. Niemcy zwieźli tu kilka tysięcy Żydówek. Osadzono je w prowizorycznych barakach za drutami. Miały pracować przy budowie umocnień, kopaniu rowów przeciwpancernych.

Niemcy traktowali więźniarki ze szczególnym okrucieństwem. Były bite, poniżane i gwałcone. Pracowały ponad ludzkie siły. Racje żywnościowe otrzymywały głodowe. Stan sanitarny baraków – katastrofalny. Spały na gołej ziemi. Umierały każdego dnia z głodu i wycieńczenia.

Zachowały się relacje kobiet, którym udało się to piekło przeżyć. Opisy bicia i tortur, a także wyszukanych sposobów zadawania śmierci, budzą grozę. Więźniarki wiedziały, że ich los jest przesądzony.

– Każdego dnia rano wychodziły do pracy – wspomina Marianna Ulawska, świadek tamtych dni, wówczas 11-letnie dziecko. – Odziane w łachmany szły w ciężkich, drewnianych trepach. Na ramionach niosły łopaty, narzędzie swej pracy. Okopy, które kopały, znajdowały się tuż przy moim domu. Więźniarek pilnowali esesmani w czarnych mundurach. Ale byli i tacy w żółtych. To byli Łotysze. Byli jeszcze gorsi od Niemców. Bardziej się znęcali. Jak czasem trafił się wartownik dobry, to pozwalał, by Żydówki przychodziły do nas napić się wody ze studni. Mama czasem ugotowała im ziemniaków. Każdy kartofel dzieliły na cztery. Za ugotowany kartofel niejedna oddałaby wszystko.

Ślady ich pracy do dziś znaleźć można w lasach Barbarki.

Szczególne bestialstwo, jakim wykazywali się strażnicy podobozu w Chorabiu, wzbudził niepokój obozu macierzystego Stutthof. W związku z niezwykłą umieralnością więźniarek wysłano komisję do zbadania przyczyn tego zjawiska. Fakt ten wskazuje, że rzeczywiście w porównaniu z podobnymi obozami więźniarki OT Thorn w Chorabiu nie mogły mieć nadziei. Na nic.

Obóz istniał pół roku. W chwili jego likwidacji, w styczniu 1945, rozstrzelano blisko 200 kobiet, które nie były zdolne do ewakuacji. Około 30 z nich cudem przeżyło. Schronienie znalazły w Zamku Bierzgłowskim.

Inicjatywa przywrócenia pamięci o Chorabiu wyszła od marszałka województwa Piotra Całbeckiego, którego poparł wójt Łysomic Piotr Kowal. Ten ostatni, odsłaniając obelisk, powiedział:

– Przyroda zatarła ślady gehenny tych kobiet. Ale my chcemy, by wszyscy pamiętali o tym miejscu, które przesiąknięte jest krwią. Krwią niewinnych kobiet.

Symboliczne znaczenie miejsca podkreślił również w swej przemowie Robert Paciorek, nadleśniczy nadleśnictwa Toruń.

– Las był miejscem schronienia i enklawą wolności w najróżniejszych okresach naszej historii. Ale był też miejscem wielu tragicznych wydarzeń. Cierpień ludzi niewinnych i zbrodni dokonywanych przez okupantów. Z nadzieją, że nigdy nie zostaną odkryte. W lasach województwa kujawsko-pomorskiego jest opisanych kilkadziesiąt miejsc pamięci narodowej, gdzie spoczywają szczątki ofiar zbrodni niemieckich dokonanych podczas II wojny światowej. Dziś spotykamy się w nikomu nieznanej osadzie leśnej Chorab – miejscu cierpienia, kaźni i śmierci niewinnych istot ludzkich zamordowanych przez Niemców na przełomie 1944-45. Ile podobnych miejsc nigdy nie odnajdziemy, bo groby pokrył las, a czas zatarł ślady i pamięć? Te kobiety nie mały marzeń o szczęściu, rodzinie, przyszłości. My przywracamy o nich pamięć. Nie tylko tym obeliskiem, ale również sadząc dąb. Drzewo będące żywym symbolem długowieczności.

Dąb posadzili młodzi harcerze.

Ciągle żyją świadkowie tamtych tragicznych dni. Ciągle są nierozliczone zbrodnie. Ciągle istnieją miejsca, o których pamięć przywracać możemy.

– Już trzeci las rośnie na tym miejscu, gdzie wtedy były ogrodzone drutem baraki – mówi Marianna Ulawska. – Potem przyjdą następne pokolenia i następne lasy… One umierały masowo. Ile ich tu było? Ile tu łez wylanych? Ile wspomnień? Ile tęsknot? Kto ich tu słyszał? Tylko ziemia, niebo i Bóg… Bardzo się cieszę, że doczekałam tego dnia. Tego, że oddano pomordowanym należną cześć. I wszystkim za to serdecznie dziękuję.