Siła napędowa naszej wsi. Felieton Mirosława Graczyka
Osiemnaście lat to wiek, w którym zyskuje się dojrzałość. Właśnie tyle ma nasz Zjazd Sołtysów. Gdy dołączyliśmy do niego zlot Kół Gospodyń Wiejskich, stworzyliśmy przestrzeń do spotkań, która od lat pęka w szwach. Ponad 300 osób obecnych w tym roku w Ostaszewie pokazało jasną prawdę: wieś pragnie żywego kontaktu, a nie urzędowych pism.
Na wsi trudno znaleźć aktywnych mieszkańców, którzy nie nosiliby kilku kapeluszy naraz. Często te same osoby widuję w radzie sołeckiej, w KGW, przy organizacji dożynek czy walce o bezpieczne przejście dla pieszych. Uzyskują społeczny mandat w wyborach, a mieszkańcy – za ich codzienne działania – wystawiają im pozytywną ocenę przez długie lata. Bez tych liderek i liderów nie byłoby relacji społecznych. To oni budują to, co socjologowie nazywają tkanką społeczną, a co w praktyce oznacza po prostu sąsiedzką życzliwość i wzajemne wsparcie.
Taki zjazd to nie tylko wręczanie odznaczeń i kwiatów. To przede wszystkim lokalna giełda pomysłów. Przestrzeń, w której sołtyska z Łubianki rozmawia z sołtysem z Obrowa, a doświadczenie seniorów spotyka się z energią młodych. Gdy do jednego stolika siadają seniorzy – sprawujący swą funkcję przez ponad 30 lat – oraz nowo wybrani gospodarze, tworzy się międzypokoleniowy most. Wymieniamy wiedzę o cyfryzacji, urzędomatach czy bezpiecznych sieciach, ale też budujemy poczucie, że gramy w jednej drużynie.
Współczesna wieś potrzebuje nowoczesnych inwestycji, ale bez ludzi z pasją nawet najlepsza infrastruktura pozostanie tylko betonem. Jako samorząd dajemy narzędzia, zaplecze i wsparcie. Jednak prawdziwa siła napędowa naszej wsi tkwi w lokalnych liderach i skupiających się wokół nich wspólnotach. Za tę bezcenną energię i codzienne budowanie naszej małej ojczyzny wypada po prostu powiedzieć krótko: dziękuję.

