Artystą się bywa
Od rysunków w szkolnym zeszycie po obrazy, wystawy oraz zajęcia artystyczne. Anna Idzikowska działa aktywnie na kulturalnej scenie powiatu aleksandrowskiego. Sprawdziliśmy, czym się inspiruje i w jaki sposób pracuje artystka.
Pierwsze prace Anna Idzikowska wykonywała w zeszytach szkolnych w czasach liceum. Zaczęła zamazywać je na czarno. Jednak jak sama mówi, choć zachowała te wprawki, to nie chce ich upubliczniać.
One pozostawiają w moim odczuciu sporo do życzenia – stwierdza. – Widać, że tworzyła je osoba będąca dopiero na początku swojej drogi.
Przełom nastąpił po paru latach i kolejnych pracach, zarówno plastycznych, jak i literackich, choćby w postaci wierszy. Do artystki przyjechała znajoma mocno zaangażowana w sztukę i ujrzawszy dzieła zgromadzone w szufladzie, postanowiła zorganizować ich wystawę. To był impuls, który pozwolił na większe wejście w ten świat.
Anna Idzikowska traktuje swoje działania w tej sferze jako jedną z ról w swoim życiu.
To nie jest jedyna rzecz, która mnie definiuje – podkreśla. – Uważam, że z byciem artystą jest tak jak z poetą: nim się bywa, a nie jest cały czas. Oprócz tego robię też inne rzeczy i łączę to wszystko.
Inspiracją do tworzenia jest dla niej świat magii i fantasy, w tym tak kanoniczne pozycje jak „Władca Pierścieni” Tolkiena czy „Harry Potter”, wcześniej zaś chociażby baśnie braci Grimm czy Andersena. Wpływ tych dzieł jest widoczny w twórczości do teraz, o czym świadczy pewna historia z Ciechocinka:
Kiedyś moje prace pojawiły się w jednej z restauracji, która pozwala lokalnym artystom prezentować swoje dzieła. Wzięto je w ciemno – wyjaśnia. – Po dwóch tygodniach właściciel zadzwonił powiedział, że mu bardzo przykro, ale te prace niestety trzeba by było zabrać, bo wzbudzają w pracownikach tak silny niepokój, że nie mogą przy nich pracować. Z jednej strony oczywiście, jak każdemu człowiekowi, zrobiło mi się trochę przykro, a z drugiej strony powiedziałam: „No kurde, pan Beksiński też pewnie nie miał zbyt wielu pasjonatów , ale jest ikoną malarstwa polskiego i jego prace są tak mroczne, ale cieszą się bardzo dużą popularnością”.
Zdaniem artystki to, że jej dzieła mają wpływ na ludzi, to dobry znak, gdyż najgorsza dla autora danej rzeczy jest obojętność odbiorców. Natomiast sam proces powstawania kolejnych prac jest dość chaotyczny.
Chaos rządzi całym moim życiem i w związku z tym kiedy tylko mam możliwość to tworzę – mówi Anna Idzikowska. – Ale czasami też jest tak, że akurat w danej chwili nie ma człowiek ochoty ani sposobności. Temat jest gdzieś tam odkładany. Jest parę pomysłów, które siedzą w głowie i czekają na odpowiedni moment. Czasami jest tak, że inspiracja pojawia się znikąd i po prostu człowiek siada, bierze ołówek, tworzy szkic, bo u mnie właśnie tak to się zaczyna. Następnie biorę reptografy. Na początku wybieram ten cienki. Nim robię kontur postaci. U mnie postacie zazwyczaj w zasadzie prawie zawsze są przedstawione z profilu. Więc tworzę te zarysy. Później je wypełniam. Najczęściej potem tworzę kolejną linię wokół tych zarysów i dodaję tło.
Od prawie trzech lat mieszkańcy Aleksandrowa Kujawskiego mogą codziennie podziwiać mural, który artystka stworzyła przy ul. Narutowicza, w pobliżu dwóch marketów. Znajduje się on na budynku należącym do Poczty Polskiej. Pomysł zrodził się z poszukiwania kawałka ściany. Po rozmowach z burmistrzem Arkadiuszem Gralakiem okazało się, że jest do wykorzystania właśnie magazyn pocztowy. Projekt zaakceptował samorząd oraz właściciele budynku. Mural powstawał przez trzy tygodnie. Prace trwały każdego dnia przez kilka godzin i spotykały się z dużym zainteresowaniem.
Anna Idzikowska jest też znana z prowadzenia warsztatów w aleksandrowskim Miejskim Centrum Kultury.
Do pracowni, którą prowadzę, przychodzą dzieci w wieku od 5 do 12 lat. Oczywiście to jest podzielone na grupy, więc prowadzę cztery grupy po 16 dzieci. Co my tam robimy? Wszystko praktycznie. Sama bardzo lubię formy plastyczne, więc wprowadzam tych młodych ludzi w świat sensoryki. Jest tam przegląd przeróżnych form, od malowania i rysowania poprzez działania z modeliną. Staram się, żeby niektóre tematy nie powtarzały się za często, tylko żeby było za każdym razem coś nowego. Tak naprawdę uczę dzieciaki wykorzystywania tego, co mamy pod ręką czasami, żeby rozwijać ich kreatywność i przeciwdziałać nudzie.
Rodzice dzieci, które są zapisane na zajęcia, już dopytują się o to, czy będą one kontynuowane w kolejnym roku szkolnym, co świadczy o sporym zainteresowaniu taką formą aktywności artystycznej. Jest to szczególnie istotne w obecnych czasach, gdy najmłodsi mają mnóstwo bodźców, takich jak bajki nadawane przez całą dobę czy smartfony i tablety z internetem.
Myślę, że ważne jest, aby dzieciaki miały taką możliwość rozwijania się artystycznie i stworzenia czegoś, co będą mogły zabrać ze sobą do domu i się pochwalić rodzicom – dodaje Anna Idzikowska. – Sama jestem rodzicem i wiem, że ten telefon to czasami jest jedyny sposób, żeby dziecko pozostawione samodzielnie nie sprawiało żadnych problemów i było w tym miejscu, w którym je zostawiliśmy. Na dłuższą metę nie jest to jednak dobre rozwiązanie. Dlatego takie zajęcia, jak moje, rozwijają te dzieciaki i sprawiają, że nie siedzą tylko i wyłącznie gdzieś tam pochowane w swoich pokojach.
Dla artystki ważne w działalności jest także pomaganie innym, dlatego chętnie oferuje swoje prace na licytacje. Najbliższa okazja, aby zaopatrzyć się w wyjątkowy obraz i zrobić coś dobrego, będzie podczas charytatywnego koncertu dla Agnieszki Szwajkowskiej, Odbędzie się on 4 lipca o godzinie 17:00 w Miejskim Centrum Kultury w Aleksandrowie Kujawskim.

