Jeździli samochodami po Jeziorze Chełmżyńskim. Na miejscu ratownicy WOPR
Ratownicy WOPR pojawili się nieopodal Jeziora Chełmżyńskiego. Otrzymali zgłoszenie o samochodach, które jeżdżą po zamarzniętej tafli lodu.
Szalenie niebezpieczna jazda
Dwóch ratowników WOPR – Marek i Kuba – patrolowali tereny Wisły w Toruniu. Podczas pracy otrzymali zgłoszenie o samochodach jeżdżących po zamarzniętej tafli lodu na Jeziorze Chełmżyńskim. Natychmiast udali się na miejsce.
Czytaj także: Brak ogrzewania w Zegartowicach. Mieszkańcy marzną przy 8 stopniach, a spółdzielnia tonie w długach
Zgłoszenie dotyczyło miejscowości Zalesie. Gdy ratownicy pojawili się na miejscu wypatrywali pojazdów. Do tego czasu śmiałkowie zdążyli się jednak oddalić od jeziora.
-Do sprawdzenia jeziora wykorzystano również drona – niestety (a może na szczęście) samochodu już nie było – przekazuje WOPR Toruń.
Skrajna nieodpowiedzialność
WOPR-owcy apelują, że jazda samochodem po tafli lodu to skrajna nieodpowiedzialność, która może skończyć się tragicznie. Przypominają, że lód nigdy nie daje gwarancji bezpieczeństwa, a jego grubość i struktura są niepewne.
Czytaj także: Awantura w Lubiczu pod Toruniem. Policjantka zawieszona po bójce
Jazda samochodem po lodzie grozi przede wszystkim załamaniem lodu. To może prowadzić do utknięcia w pojeździe, hipotermii, a potencjalnie śmierci. Wiążą się z tym również wysokie mandaty.
-Taka jazda naprawdę grozi poważnymi konsekwencjami! Chwila „zabawy” może zakończyć się tragedią. Apelujemy o rozsądek i wyobraźnię – przekazuje WOPR.

