Kolejny rok żniw nie jest łatwy dla rolników
Już kolejny rok rolnicy muszą zmagać się z trudną sytuacją podczas żniw. Cały region kujawsko-pomorski jest zagrożony suszą, zaś nieregularne, ale chwilami silne opady deszczu opóźniają prace na polu.
Według Systemu Monitoringu Suszy Rolniczej wszystkie gminy w województwie kujawsko-pomorskim są zagrożone suszą w uprawach zbóż jarych oraz ozimych. Podobnie sytuacja wygląda, jeśli chodzi o uprawę truskawek. Dla odmiany przy uprawie chmielu żadna gmina w regionie nie jest zagrożona suszą.
– Brak wody jest ogromnym i narastającym problemem – podkreśla Wiktor Szumlewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. – Zatrzymujemy tylko 7% wody, podczas gdy południowe kraje Europy nawet 50%. Z kolei nawadnianie zbóż jest zbyt kosztowne i przy obecnej opłacalności produkcji nie ma sensu.
To jednak nie jedyny problem rolników. Widoczne jest zjawisko „żniw kradzionych”. Nie oznacza to, że ktoś kradnie plony. W tym przypadku złodziejem jest natura, a kradnie ona rolnikom czas. Gdy jednego dnia można prowadzić prace polowe, bo pogoda sprzyja, to drugiego nadchodzi front z opadami deszczu. Blokują one działania, które trzeba przełożyć na moment, w którym pola obeschną z wody. To powoduje opóźnienia, a co za tym idzie, także pogorszenie jakości plonów. W konsekwencji mogą być one mniej warte, niż zakładano.
Czytaj także: Ranking „Wspólnoty”. Aleksandrów idzie w górę
– Trudno niekiedy zaplanować w odpowiedni sposób prace – mówi pan Stanisław, rolnik z jednej ze wsi w powiecie toruńskim. – Gdy już się wydaje, że można ruszyć na całego, to nagle spada deszcz i z roboty nici. Owszem, on jest potrzebny, ale i tak potem musimy czekać, aż łany zeschną, bo nie możemy przecież od razu na mokre wyjechać. A każdy dzień opóźnienia powoduje straty przy i tak dość niskich cenach skupu.
Tegoroczne plony z racji pogody mogą być mniejsze, gdyż poza suchym majem wcześniej rolników dotknęła mroźna zima. Jakość zboża jest jednak dobra, gorzej jest z rzepakiem, który mocniej odczuł zmiany warunków atmosferycznych.
Z notowań publikowanych na stronie Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie wynika, że tona jęczmienia paszowego jest warta średnio 680 zł, a konsumpcyjnego – 700 zł. Pszenica konsumpcyjna jest skupowana za mniej więcej 850 zł za tonę, a paszowa za 820 zł. Najmniej można dostać za żyto, to około 570 zł za tonę, zaś najwięcej wart jest rzepak – tu ceny sięgają nawet 2200 zł za tonę. Ceny więc są wyższe niż rok temu o tej porze, co widać zwłaszcza w przypadku rzepaku, gdyż rok temu za tonę płacono około 1970 zł. Wielu rolników nie jest jednak zbyt optymistycznie nastawionych do sytuacji, choćby dlatego, że produkcja także drożeje, a ceny w skupach są zmienne. Wpływa na nie choćby sytuacja za naszą wschodnią granicą.
– Ciężko będzie spiąć to wszystko na koniec roku – mówi cytowany przez Polskie Radio PiK pan Józef z Gronowa. – Plony raczej będą słabe, zobaczymy, jak to będzie. Pogoda nie nastraja optymistycznie, nie ma też światełka w tunelu, jeśli chodzi o ceny w skupach, po żniwach mogą one spaść. Dużą sztuką będzie w takim wypadku wyjście na zero, jeśli do tego doliczymy koszty nawozów, środków ochrony roślin, jak również paliwa i kredytów. Susza dała się we znaki wtedy, gdy potrzebne były opady deszczu, zaś to, co teraz pada, posłuży głównie na kukurydzę i rzepak.
Z kolei na rynku nawozów niewiele się zmienia. Wzrost cen zbóż nieco zwiększył zainteresowanie zakupami, ale popyt nadal pozostaje słaby. Wielu rolników czeka na zapowiadane dopłaty do nawozów. Z najnowszych informacji wynika, że pomoc ma obejmować nawozy kupione od 1 marca do 30 czerwca 2026 r. Rolnicy krytykują ten termin, bo wielu z nich zrobiło zakupy wcześniej. Padają propozycje, by pomocą objęto zakupy już od jesieni zeszłego roku. Na to jednak szans nie ma. Marcowy termin to efekt tego, że pomoc ma być związana ze wzrostem kosztów po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Czytaj także: Rady Okręgów Torunia: wojewoda unieważnia uchwałę, przewodniczący Walkusz komentuje
W zależności od typu nawozu i jego zastosowania, tona takiego środka może kosztować od 600 do 2000 zł, jednak na przykład włocławski Anwil ma w swojej ofercie także nawozy fosforowe warte około 3000 zł. Dochodzą do tego także inne środki służące do ochrony zbiorów. Ich wykorzystanie jest potrzebne, by zwiększyć jakość plonów i uchronić je od chwastów, jednak jest to także dodatkowy wydatek.
Tradycyjnym elementem pojawiającym się po żniwach są dożynki. W wielu gminach odbyły się już, lub będą odbywać w najbliższych tygodniach, święta plonów, które służą do podziękowania rolnikom za ich trud. Wojewódzka odsłona zaplanowana została na 30 sierpnia w Rypinie. Sceną wydarzeń dożynkowych będzie teren rypińskiego Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Już od godz. 9:00 rano będzie można oglądać wystawione tu wielkie wieńce dożynkowe konkurujące o miano najefektowniejszych w tym roku w naszym regionie. Start uroczystości głównych o godz. 10:30 – wtedy ruszy wielki korowód dożynkowy. Odprawiana przez biskupa Szymona Stułkowskiego uroczysta msza rozpocznie się o godz. 11:00. Po niej, o 12:30, rozpocznie się część oficjalna, podczas której spodziewane są między innymi wystąpienie marszałka Piotra Całbeckiego i ogłoszenie wyników tegorocznych konkursów. Gwiazdą wieczoru będzie Grzegorz Hyży, który zaśpiewa o 19:00.


uvuk
31 sierpnia 2026 @ 08:17
rolnicy na plony pogode narzekaja mniej wiecej od 1287 roku.