Ostatnia prosta. Felieton Przemysława Termińskiego
Są mecze, po których człowiek wychodzi ze stadionu i jeszcze długo analizuje każdy bieg. Są też takie, po których zamiast liczyć punkty, po prostu czuje, że właśnie o to chodzi. O emocje, walkę do ostatniego metra i przekonanie, że drużyna zostawiła na torze wszystko, co miała. Mam wrażenie, że ostatnio coraz częściej jesteśmy w tym drugim miejscu.
Nie dlatego, że nagle wszystko stało się idealne. W żużlu coś takiego nie istnieje. Zawsze znajdzie się start do poprawy, bieg, który mógł potoczyć się inaczej, decyzja, nad którą można się zastanawiać. Różnica jest gdzie indziej. Zawodnicy coraz pewniej wykorzystują swoje możliwości i potrafią nadać meczowi własny rytm.
I to cieszy najbardziej.
Czytaj także: Kto naprawdę płaci za cło? Felieton Przemysława Termińskiego
Kibic doskonale widzi, kiedy drużyna zaczyna łapać właściwy kierunek. Widać to po sposobie jazdy, decyzjach podejmowanych w ułamku sekundy i wzajemnym napędzaniu się na torze. Jeden udany bieg potrafi dodać energii całemu zespołowi, a kolejne wyścigi pokazują, że ta energia nie jest przypadkowa.
Nie ma potrzeby dzisiaj rozdawać medali ani składać wielkich deklaracji. Żużel bardzo szybko potrafi sprowadzić na ziemię tych, którzy uwierzą, że wszystko jest już rozstrzygnięte. Ale można to dziś powiedzieć uczciwie. Trudno nie zauważyć, że cel jest coraz bliżej.
Przed nami ostatnia prosta. Ta najważniejsza i jednocześnie najbardziej wymagająca. Tutaj nie wygrywa się wspomnieniami ani tym, co było kilka tygodni temu. Każdy kolejny bieg trzeba napisać od nowa. Trzeba zachować koncentrację, odwagę i ten głód, który widać ostatnio na torze.
Jeśli utrzymamy ten kierunek, nie będziemy musieli oglądać się za siebie. Teraz właśnie trzeba zrobić to, co w sporcie najtrudniejsze. Zachować chłodną głowę, kiedy emocje rosną. Nie czas jeszcze na podsumowania ani wybieganie zbyt daleko w przyszłość. Każdy kolejny mecz ma znaczenie. Każdy zdobyty punkt ma swoją wagę.
Jeszcze kilka metrów, jeszcze kilka biegów, jeszcze trochę pracy.
A potem zobaczymy, dokąd nas ta jazda zaprowadzi.
Meta jest coraz bliżej.

