Powiat Toruński: Nasza odpowiedzialność za mieszkańców jest dziś dużo wyższa [ROZMOWA]
Powiat Toruński inwestuje w energię, sprzęt i szkolenia, by lepiej reagować na kryzysy. Czy jesteśmy przygotowani na klęski żywiołowe, przerwy w dostawach energii, ewentualne zagrożenia militarne? O tym rozmawiamy z Mirosławem Graczykiem, starostą Powiatu Toruńskiego.
Jakie inwestycje powiat zrealizował w tym roku ze środków Funduszu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej?
– Największa tegoroczna inwestycja, o wartości 1,2 mln zł, to instalacja fotowoltaiczna z magazynem energii w Szpitalu Powiatowym w Chełmży. Kolejne zadanie to zakup agregatów prądotwórczych dla Domu Pomocy Społecznej w Wielkiej Nieszawce, Środowiskowego Domu Samopomocy w Osieku nad Wisłą, Zespołu Szkół CKU w Gronowie oraz Starostwa Powiatowego. Koszt tych urządzeń to 980 tys. zł. Kupujemy też agregat mobilny na przyczepie. Do magazynu ochrony ludności trafią cztery namioty pneumatyczne z pełnym wyposażeniem. Kupiliśmy rękawy przeciwpowodziowe napełniane wodą oraz przenośne maszty oświetleniowe LED na potrzeby akcji ratunkowych. Ponadto realizujemy szkolenia dla samorządowców.
Agregat przed siedzibą starostwa w Toruniu
Co było najtrudniejsze w procedurze zakupowej?
– Spóźniony nabór, który ogłoszono dopiero w lipcu, a rozstrzygnięcia nastąpiły w październiku. Długo trwały procedury uzgodnień z ministerstwami, zmieniały się interpretacje przepisów, część wniosków wycofywano lub poprawiano. Do tego przetargi – rynek podniósł ceny i żeby zdążyć, musieliśmy je otwierać bez stuprocentowej gwarancji finansowania. Umowy podpisywaliśmy dopiero po decyzjach wojewody.
Jesteście teraz lepiej przygotowani na ewentualne zagrożenia?
– Świat i zagrożenia zmieniają się bardzo dynamicznie, nie da się na wszystko w pełni przygotować. Zadaniem samorządów jest przede wszystkim ochrona ludności. To oznacza zapewnienie dostaw prądu, ciepła, wody, odbioru odpadów. Brak prądu przez trzy dni to już dramat całych miast i wsi. Budowanie odporności to z jednej strony przygotowanie służb, ludzi, sprzętu, a z drugiej świadomość mieszkańców, że każdy odpowiada za siebie. Nie może być tak, że ktoś dzwoni na 112 i oczekuje, że prąd mu się nagle pojawi. Dlatego mówimy o domowych agregatach, zapasach żywności długoterminowej, wodzie pitnej, gotówce. Służby nie dotrą do każdego domu. W pierwszej kolejności musimy zapewnić funkcjonowanie szpitala, domów pomocy społecznej. Gminy kupują agregaty, sprzęt dla OSP, cysterny na wodę, zbiorniki na paliwo. Budujemy i odtwarzamy magazyny z zasobami sprzętu i żywności.
A co z miejscami ewakuacji i schronienia? To obecnie bardzo medialny temat.
– Każda gmina ma wyznaczone miejsca ewakuacji – hale sportowe, szkoły, świetlice. Są łóżka, koce, wyposażenie. Na zdarzenia naturalne jesteśmy przygotowani. Natomiast zdarzenia zbrojne to zupełnie inna skala: muszą chronić przed odłamkami, bronią chemiczną czy biologiczną, mieć niezależne zasilanie, filtry, wodę. Na terenach wiejskich rozproszona zabudowa uniemożliwia budowę schronów dla wszystkich. Dlatego w Polsce czeka nas jeszcze dyskusja o indywidualnych miejscach schronienia.
Ochrona ludności – Powiat Toruński w pierwszym roku przygotowań [ROZMOWA]
Jako powiat zdaliście egzamin z obowiązków na ten rok?
– Sądzę, że tak. Nasza świadomość i odpowiedzialność za mieszkańców jest dziś dużo wyższa. Dosprzętowiliśmy się, ćwiczymy różne scenariusze, współpracujemy z policją, strażą pożarną, Wojskami Obrony Terytorialnej. Są środki – w skali województwa to 250 mln zł, powiat otrzymał ok. 12 mln. Gdyby takie finansowanie było co roku, to jesteśmy w stanie zabezpieczyć obiekty energetyczne, dostawy prądu, wody, zapasowe ujęcia. Musimy też brać pod uwagę inne zagrożenia, np. cyberprzestępczość. Nasza zdolność reagowania zdecydowanie się poprawiła. Najtrudniejszy element to odpowiedzialność obywatelska – sprzęt można kupić, ale trzeba jeszcze przygotować ludzi, by umieli z niego korzystać oraz mieli świadomość własnej odpowiedzialności.

