Tragiczny finał sprawy rzekomego pedofila z gminy Chełmża
Wielu wiedziało. Wielu się domyślało. Niektórzy nawet o tym mówili – że jest dziwny, że przesadza, że kiedyś się doigra. Wiele dziś już dorosłych kobiet mówiło między sobą, że nie raz słyszały od niego teksty, których dzieci słyszeć nie powinny. Ale przecież nikomu nic nie zrobił, nie obnażał się, nie zgwałcił… Gdy jednak do niewielkiej miejscowości pod Chełmżą przyjechali łowcy pedofilów, do mieszkańców dotarło, że to co wydawało się „dziwnym brakiem kultury”, tak naprawdę było pedofilią.
Normalne życie, w normalnej rodzinie
W tej miejscowości wszyscy się znają. Nie podajemy jej nazwy, ze względu na delikatny charakter sprawy. Tu przed sąsiadami nie da się niczego ukryć – każdy wie kto bije żonę, kto nadużywa alkoholu, kto ma długi lub kto ma lepkie ręce.
– Ludzie niby gadali, że Rychu to z tekstami czasami przesadza, ale jakoś nikt nie myślał, że on jest niebezpieczny – mówią sąsiedzi Ryszarda D., którzy podkreślają, że znają go od wielu lat. – To nie jest tak, że myśmy tutaj wiedzieli, że on jest zboczony. Gdyby któremuś z ojców przyszło do głowy, że on może skrzywdzić dziecko, to przecież sami byśmy się z nim rozprawili i nie trzeba byłoby policji wzywać.
Czytaj także: Mieszkanka powiatu toruńskiego podbija Szansę na Sukces
Ryszard D. z pozoru prowadził normalne życie, w normalnej rodzinie. Kiedy jednak na początku kwietnia we wsi pojawili się łowcy pedofilów z kamerami, w jednej chwili języki się rozwiązały. Dorosłe dziś kobiety zaczęły najpierw między sobą, a później wśród bliskich i znajomych opowiadać o niestosownych zachowaniach Ryszarda D.
– Nie będę mówić co mi powtórzyła córka, bo ona by tego nie chciała, ale jak usłyszałam co on do niej mówił, to zbierało mi się na wymioty – mówi jedna z mieszkanek podchełmżyńskiej wsi. – To byłoby obrzydliwe nawet wobec dorosłej osoby, a co dopiero wobec dziecka.
Anioły Dzieciom
Grupa Reagowania – Anioły Dzieciom namierzyła Ryszarda D. w internecie. Społecznicy podszyli się pod 12-letnią dziewczynkę i nawiązali z nim kontakt. Miał on od początku wiedzieć, że rozmawia z dzieckiem, jednak mimo to nie miał oporów przed wysyłaniem swoich nagich zdjęć. Podczas rozmów namawiał też do masturbacji oraz regularnie poruszał sprawy o tematyce erotycznej.
– Pomimo obaw dziewczynki Ryszard zapewniał i utwierdzał ją w przekonaniu, że są to rzeczy o których może pisać z nim, a nawet można robić, bo przecież nikt nie musi się o tym dowiedzieć – informuje GRAD w mediach społecznościowych.
Mężczyzna nie poprzestał jedynie na rozmowach i zdjęciach. Miał wysyłać dziewczynce również filmiki, na których się masturbował. Przesyłał też filmy pornograficzne.
– Pozwól mi zakochać się, wstydzić się mnie przestaniesz. Będę mógł wtedy przesyłać tobie inne zdjęcia. (…) Myślę że chyba mi się śniłaś bo jak się obudziłem, to mi penis stał – miał pisać do 12-latki 56-letni Ryszard D.
Aktywiści z GRAD zgłosili sprawę policji i złożyli doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Zebrany przez nich materiał był na tyle obszerny i jednoznaczny, że Prokuratura Rejonowa Toruń Wschód postawiła mężczyźnie zarzut składania małoletniemu poniżej lat 15 propozycji obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej przez internet (tzw. grooming). Czyn ten zagrożony jest karą do trzech lat pozbawienia wolności.
Zostali naznaczeni
– Jak w Internecie pojawiło się nagranie łowców pedofilów, to nagle ludziom otworzyły się oczy – mówią sąsiedzi Ryszarda D. – Nagle dotarło, że to co on niby tylko gadał, to jednak jest coś niedozwolonego i można za to odpowiedzieć. Można powiedzieć, że w z dnia na dzień nie tylko on, ale też jego rodzina zostali naznaczeni…
Rodzina Ryszarda D. ma bardzo dobrą opinię – to ludzie pracowici, uczynni, uczciwi, nikomu nie wadzący. I choć nikt z bliskich Ryszarda D. nie pomagał w uwodzeniu dzieci, to jednak dziś sąsiedzi zastanawiają się, czy nie powinni zareagować…
Czytaj także: Pożar nad ranem na Dworcu Głównym w Toruniu. Zapaliła się winda
– Wiadomo, że choć oni nie zrobili nic złego to jednak jakieś piętno na nich zawisło – dodają sąsiedzi. – Żal tych ludzi, bo oni nic złego nie zrobili, ale jak żyć ze świadomością, że miało się pod dachem pedofila?
Ryszard D. w ubiegłym tygodniu został wezwany do prokuratury w Toruniu, żeby złożyć zeznania. Jak one wyglądały i czy mężczyzna przyznał się do winy – pozostanie tajemnicą śledztwa. Wiadomo jednak, że po opuszczeniu budynku prokuratury, Ryszard D. zamiast do domu, pojechał do lasu w pobliżu stacji kolejowej Toruń Katarzynka. Popełnił samobójstwo. Rzecznik prasowa toruńskiej prokuratury przekazała naszej redakcji, że wobec śmierci sprawcy, śledztwo zostało umorzone.

